O tym jak wyglądał profesjonalizm polskich władz przy pierwszych kontaktach z Rosjanami po katastrofie smoleńskiej:
http://www.niezalezna.pl/artykul/jak...urwalo/43498/2
JAK WALNĘŁO, TO SIĘ URWAŁO
rozmowa z Edmundem Klichem, 11-01-2011 20:37
fragmenty:
"Z jakimi plenipotencjami leciał więc Pan do Rosji?
Nie dostałem konkretnych zadań. Jechałem do Smoleńska po to,
żeby zacząć jakąś współpracę ze stroną rosyjską. Powiedziano: proszę wsiadać, pan leci do Smoleńska.
Minister Grabarczyk tak powiedział?
Był telefon z sekretariatu ministra z jego poleceniem."
"Od kiedy możemy mówić, że jest Pan akredytowany przy MAK?
13 kwietnia o godz. 12 podchodzi do mnie Morozow i mówi: „słuchaj, Putin zaprasza cię na konferencję do Moskwy”. Mnie wyprostowało, co ten Putin ode mnie chce, skąd on wie, że ja tutaj jestem, o co tu chodzi? Dzwonię zaraz do ministra Grabarczyka. Pytam, czy ja mam w ogóle iść na tę konferencję? Dał mi do zrozumienia, że jednak mogę uczestniczyć, ja to zrozumiałem jako akceptację.
Ale jako kto miał Pan uczestniczyć?
Nie wiem, mam zaproszenie od Putina. Telekonferencję zaczyna Putin, następnie mówi Iwanow, wicepremier. I Anodina, która stwierdza, że zdecydowano, iż będziemy działać według załącznika 13.
Dla Pana było to zaskoczenie, że zapadło takie uzgodnienie?
Ja się spodziewałem, że jakaś decyzja musi zapaść. I w zasadzie nigdy nie było mowy o jakichś innych dokumentach, ciągle przewijał się tylko załącznik 13.
A od kogo się Pan dowiedział, że taka decyzja już zapadła?
Od Anodiny, przecież powiedziałem przed chwilą. Anodina stwierdziła to oficjalnie na tej konferencji. Głos zabrał ponownie Putin i mówi: „Gospodin Klich, co tam w Smoleńsku?”.
Dla mnie to pełne zaskoczenie! Na kartce przygotowałem sobie parę zdań, bo jestem trochę przewidujący, by nagle nie zapomnieć języka w gębie. I odpowiadam: „
Panie Premierze, mam nadzieję, że przyjęcie w tej chwili rozwiązania jednoznacznego, jeśli chodzi o badanie katastrofy Tu-154 według załącznika 13, poprawi współpracę i przyspieszy proces badania”.
Wracam z telekonferencji i spotykam się z płk. Mirosławem Grochowskim. Mówię: „
słuchaj Mirek, musimy wszystkich zebrać, sprawa jest już rozstrzygnięta, że procedujemy według załącznika 13”.
Ja przyjąłem to jako nieformalną akredytację."