bonawentura napisał(a):

|
Mimo że nie jesteśmy najmocniejsi, a może nawet słabsi niż izraelska liga, to uważam, że łatwiej jest się wypromować w Polsce niż w Izraelu i przejść do lepszej ligi. Menadżerowie z innych lig chętniej będą jeździć do Polski niż do odległego Izraela by wypatrzyć jakichś piłkarzy.
|
Oczywiście. Przypatrzmy się transferom wychodzącym choćby z Hapoelu: 10/11: Douglas za 2,5 mln euro do Red Bull Salzburg i to koniec. 09/10: Yeboah za 700 tys do Genk (Belgia) i za 650 tys euro Nathko do Rubina. 08/09: dosłownie NIC. 07/08: najciekawszy: do Standardu (Belgia) Tuama za 1,3 mln euro.
Maccab Haifa: 10/11: Kayal do Celticu za 1,8 mln euro, Teixera do Zurichu za 1 mln euro. 09/10: dosłownie NIC. 08/09: Maor Buzaglo do Maccabi Tel Aviv za 1,7 mln euro. 07/08: Colautii za 1,6 mln euro do Borussi M.
No i Maccabi Tel Aviv: 10/11: Mayuka do Young Boys za 1,4 mln euro, 09/10: NIC, 08/09: NIC, 07/08: NIC
Szału to nie robi. W tym czasie Wisła sprzedała zawodników do m.in: Trabzonsor, który ma b. duże szanse na grę w LM w przyszłym seoznie i jest liderem dobrej ligi, AJ Auxerre, Borussi Dortmund. Club Brugge, PSV, do tego przejścia do niezłych lig, lepszych niż polska czy izraelska np: Zieńczuk, Baszczyński czy Pawełek.
Lech: FC Koln, Borussia, Rubin
Legia: Everton, Catania (naciągane, ale niech będzie

), Panathinaikos, Arsenal, CSKA Moskwa, AEK Ateny, Crvena Zvezda (kiedy była naprawdę niezłym zespołem).
Jak widać, opierając się na FAKTACH, paradoksalnie o wiele łatwiej wyjść na Zachód z Polski niż z Izraela. Dlaczego paradoksalnie? Ano dlatego, że transfery za 2 mln euro to w Izraelu norma. Pensje też wyższe.
I panowie, operujcie faktami, a nie swoimi odczuciami i opiniami.