Q13SON napisał(a):

|
I co ta rozmowa "przy okazji" dała? Nic! Porozmawiać można przez telefon a jeździ się w konkretnych sprawach. Jak Sarkozy poleciał do Chin to Francuzi budują tam kilka elektrowni jądrowych. Po co rozmawiać z prezydent Indii skoro ona ma do gadania w Indiach tyle co prezydent Niemiec w Niemczech... ? Chyba że rozmowę z panią prezydent sam sobie wymyśliłeś.
|
Tam na Polsko - Indyjskim Forum Inwestycyjnym przekonywał reprezentantów 135 przedsiębiorstw do inwestowania w naszym kraju.
Q13SON napisał(a):

|
Chyba że rozmowę z panią prezydent sam sobie wymyśliłeś.
|
tja...
Głównym celem wizyty Tuska w Indiach były rozmowy o sprawach gospodarczych oraz przekonywanie indyjskich partnerów do inwestowania w naszym kraju. Premier po spotkaniach z indyjskimi politykami ocenił, że rozmowy dotyczyły "żywotnych" interesów gospodarczych obu krajów. - Mogę powiedzieć z dużą dozą pewności, że kilka spraw, nad którymi pracowaliśmy od długiego czasu, znalazło swój polityczny finał - jeśli chodzi o uzgodnienie polityczne. Mówię tu głównie o polskich samolotach szkoleniowych Orlik i o naszych wozach technicznych, a więc możliwości kontraktów dla Okęcia i Bumaru - wyliczał Tusk. Jak dodał, jest pełne zrozumienie polityczne dla polskich starań w tych sprawach, chociaż - jak zastrzegł - to polskie firmy muszą dojść do porozumienia ze swoimi indyjskimi partnerami.
Tusk rozmawiał w Indiach m.in. z prezydent Pratibhą Devisingh Patil i premierem Manmohanem Singhiem, spotkał się również z ministrem spraw zagranicznych Shri S.M. Krishny oraz szefową opozycji Sushmy Swaraj. Rozmawiał też z wiceprezydentem Mohammadem Hamidem Ansarim, który jest jednocześnie przewodniczącym wyższej izby parlamentu, oraz z Sonią Gandhi - indyjską działaczką polityczną, wdową po Rajivie Gandhim, synu Indiry Gandhi i wnuku Jawaharlala Nehru. W Bangalurze szef polskiego rządu wziął udział w Forum Biznesowym. W Delhi zjadł śniadanie robocze z przedstawicielami biznesu indyjskiego.