Lepiej się czyta ten wątek ostatnio, bo więcej wyważonych opinii, mniej hejterowania. Dzieki Kocie za posta - jestem w tej samej drużynie. Żeby coś zbudować potrzeba czasu, a żeby mieć czas potrzeba ustabilizować finanse i szatnię. Wydaje się, że sprzedaż Braci miała coś wspólnego z tym ostatnim (

)
To niekoniecznie miejsce dla dyskusji wokół finansów Klubu, ale skoro pojawiają się wciąż i wciąż głosy dotyczące tego tematu, wieszczące upadek naszej Firmy i zwijanie interesu skreślę parę słów.
Finanse Wisły w ostatnich latach (2005-2009) były stosunkowo stabilne, przy czym musimy pamiętać, że przychody bilansowały wydatki (a nawet wykazywały nadwyżki) tylko i wyłącznie poprzez sprzedawanych zawodników oraz dotacje od Telefoniki (bo tak należy nazwać sponsoring prducenta kabli i tak należy nazwać wysokość oprocentowania słynnego "długu"). Nasze finanse posypały się w ostatnim sezonie dramatycznie ale pozytywnym skutkiem tego jest ostatnia zmiana warty wśród osób zarządzających Klubem. Negatywnym, co oczywiste była "wyprzedaż" przy czym możemy przypuszczać, że na dzień dzisiejszy dzięki "wyprzedaży" Klub wykazuje dobrą płynność finansową czyli z grubsza "ma pieniądze". Z wywiadów z Valckxem wygląda, że "od teraz" w Wiśle będzie się zarządzać finansami planowo ale też z dużo większą, niż dotąd niezależnością od Właściciela (bo pamiętajmy, że w ostatnich latach w związku z bardzo niską płynnością wszystkie, ale to wszystkie decyzje finansowe typu nowe kontrakty i zakupy graczy musiały być zatwierdzane w Myślenicach - temat słynnej "Rady Nadzorczej" to nic innego tylko "decyzja Bossa").
Wisła nie będzie szastać pieniędzmi, bo też szastać nimi nie może, czy się nam to podoba, czy nie - mamy ograniczony budżet i ograniczone możliwości. Ale też, jeśli teraz uda się w Klubie zrobić porządek, jeśli uda się wypracować efektywne procedury planowania i realizacji celów sportowych (czytaj - budowania drużyny) w oparciu o planowany budżet, to możemy spodziewać się drogi w górę, a nie bac się czy Boss znudził się już swoją zabaką, czy nie.
Dla zobrazowania, jak ważny to jest temat bardzo proszę przyglądnąć się Legii - teoretycznie największy budżet, ale niezbilansowany(zdecydowanie największe wydatki płacowe) ITI utopiło już ponad 100 mln złotych w klub (ponad 2 razy tyle, niż nasz "dług") i stąd dziś ogląda się w Legii każdą złotówkę na nowe kontrakty.
Inny przykład - oceniam, że Wojciechowski włożył w Discopolo w 2010 roku 15-20 mln złotych. Ile lat może tak finansować swoje hobby, jak myślicie ? Przypuszczam, że nie więcej, niż dwa-trzy, choć, gdy przegra wszystko w tym sezonie, to może nie wytrzymać znacznie prędzej i rzucić zabawkę w kąt...
2011 to okres przejściowy dla polskiej piłki klubowej. Budżety tegoroczne zarówno w Wiśle, jak i gdzie indziej nie będą, bo nie mogą być wyraźnie różne od poprzednich. Tyle, że - jak mam nadzieję będzie - nasz budżet będzie rozsądnie zaplanowany i wykonany.
Nie ma co więc malkontencić - finansowo zaczyna Wisła wyglądac stabilnie.
(Można i trzeba malkontencić w innych sprawach

)