Wyświetl pojedynczy post
TynWisla
Member
 
Od: 10.2005

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#39498
Stary 09.01.2011, 19:18
kot napisał(a):Wyświetl post
Podział zadań i odpowiedzialności jest w klubie prosty, każdy odpowiada za to, na czym zna się najlepiej. Wszyscy wreszcie robią swoje, włącznie z piłkarzami na urlopach, ale i tak to dla kibiców za mało ( Pogorzelczyk oraz Jóźwiak z konkurencji, mieli w tym czasie urlopy, tak jak kiedyś nasz dyrektor Bednarz czy Mielcarski ). Nie zauważyli oni, że są granice krytyki, gdyż krytyka nieuzasadniona ( just in case ) zawsze musi mieć ofiarę, tak czy inaczej. Są nią obecnie Holendrzy, gdyż za wyniki drużyny odpowiadają oni, a nie Basałaj z Wilczkiem, odpowiadający za finanse bardziej. To dyrektor mierzy się z tą nieuzasadnioną wobec niego krytyką na łamach strony oficjalnej klubu i w mediach i to on wraz z trenerem, w razie jakichkolwiek porażek drużyny, odpowiedzą w pierwszej kolejności za tą krytykę. Tutaj, kibice wyszukiwający obecnie u nich dziury w całym, muszą mieć tą świadomość swojej ślepej furii wobec nich, za grzechy przeszłości innych a nie ich własne, jak dotąd. A przecież każdy myślący trzeżwo i partykularnie kibic i człowiek, powinien sobie wyobrazić, że presja, nawet sztucznie i specjalnie, niby w dobrej wierze wytwarzana, tym razem kierowana jest na nie tylko, niczemu nie winnych pracowników klubu, ale wręcz na tych, którzy dla Wisły są jak zbawienie, po tylu latach błądzenia po amatorsku w świecie piłkarskim. Nagle, trener z Holandii, nazywany tam przydomkiem " książe", czyli następca trenerów, tych eksportowych z Barcelony itp. klubów, a nie tylko rodzimych asów, jak PSV czy Ajax, poniżany za swój Wiślacki wybór we własnym kraju, jest gorszy od wszystkich dotychczasowych trenerów Wisły i nierozważną krytyką rozdmuchaną do niepojętej dotąd potęgi, kibice Wisły szykują mu już rychłą szubienicę przy R22, gdzie Robert z SKWK, odczyta swoją, zapewne gotową już, mowę pogrzebową. Dyrektor sportowy, były wieloletni stoper narodowy Holandii, szef sportowy PSV, za największych sukcesów klubu, jest gorszy dla kibiców Wisły, nawet od nikogo, gdyż przez lata jakikolwiek nawet dyrektor, w Wiśle nie pracował wcale. Dyrektor, który siatkę skautów w Wiśle buduje i szkoli z bliskich Wiśle a nie sobie pracowników i trener, który podobnie opiera się na pracownikach Wisły a nie swoich z Holandii, których ma wielu, gdyż jego ojciec i rodzina, są w Holandii mocno piłkarsko postawieni, nie są dla kibiców Wisły wartymi dania im czasu na wykazanie się w Wiśle Czy Wy to odbieracie, tak jak to brzmi w rzeczywistości Czy Wy zdajecie sobie sprawę z tej Waszej niespotykanej dotąd w Wiśle presji skierowanej na nich, że tym razem jest ona niewskazana, gdyż wydała ona już wyrok na nich, zanim zdążyli cokolwiek spieprzyć w Wisle Przecież nawet wróg naszego klubu, liczy na potknięcie Holendrów na równi z Wami, gdyż wie iż choćby do Wisły zakupiono teraz pilkarzy z bajki marzeń, to i tak potrzebowali by oni przynajmniej pól roku, na przyuczenie się do naszej ligi przecinaków boiskowych i sędziów fryzjerskich oraz na zgranie ze sobą. Bo Marcelo czy Cleber, tak naprawdę, dopiero po pierwszej rundzie, pokazywali swoje umiejętności czy talent i z oceną transferową, należy poczekać choćby pól roku, a nie z góry skazywać ją na składnicę złomu

Wreszcie, czy przypadek Petrescu, niczego Was nie nauczył Brak cierpliwości może mieć miejsce po czasie i zdarzeniu, a nie przed nimi i to zwłaszcza w kontekście ludzi z CV, gwarantującym szansę na sukces.
Tak, ja pragnę, aby Holendrzy zostali z Wisłą jak najdłużej, bo wierzę póki co, że to będzie oznaczać sukcesy dla Wisły. Tak, ja namiawiam ich, aby obstawili się w pracy swoimi fachowcami także, dla wsparcia szybszego dostępu do tego sukcesu, przy tak niecierpliwych i rozhisteryzowanych kibicach, co tylko przyspieszy naukę i przeszkolenie dla Wiślackich pracowników, związanych z klubem od lat. Tak, ja pragnę aby póki co Holendrzy kierowali się przydatnością piłkarzy wobec stawianych celów, a nie narodowością czy korzeniami wiślackimi. Rozumiem ich obecną decyzję o sprowadzeniu piłkarzy gotowych na te cele od razu, bo świadczy to o wyczuciu danego im czasu w klubie lub raczej, braku tego czasu, na zrealizowanie wszystkiego w jeden rok, tego, czego Cupiał i Wisła nie mogli dokonać w 12 lat, a u progu rozgrywek i nowego stadionu, niektórzy kibice deklarują wobec Holendrów, nawet strajk karnetowy, z czego to Holendrzy już się tłumaczą a nie winni przeszłości, którą owi kibice emanują aż do stopnia strajku. Dlatego radzę Małeckiemu i innym urodzonym w naszej skopanej, aby zabrali się do ciężkiej harówy na rzecz Wisły i przestali rzucać dąsami na lewo i prawo, tak jak i kibice, bo życie na świecie jest proste jak drut, albo rybki, albo pipki czyli praca, praca i jeszcze raz praca a nie dyskusja o niej.

Ps. możecie na mnie liczyć, gdy nadejdzie czas rozliczeń i podsumowań i gdy nie daj Bóg, będzie za późno, powstrzymać powrót polskiej mysli piłkarskiej do Wisły i to w najbliższym czasie zwłaszcza, gdzie takowa myśl jeszcze się nie narodzi od nowa. Sam, często używałem potęgi słowa czyli tzw. czwartej władzy, ale nigdy at hoc i nigdy bez zastanowienia czy braku wyczucia miejsca i czasu oraz adresata, czyli pożądanych skutków mojej kryryki i presji, którą teraz kieruje wobec nierozważnych niecierpliwością kibiców. Dajmy szansę i czas Holendrom i Basałajowi, proszę
Ten post lekko przerobiony po względem formy powinien zostać wstawiony do kategorii Artykuły na Głównej. Kot, gratuluje trzeźwego podejścia do tematu, którego próżno szukać u większości dyskutantów na tym Forum.
Powód: literki się pomyliły ...
Ostatnio edytowane przez TynWisla : 09.01.2011 o godz. 19:18.
Odpowiedz cytując