Ogólnie jestem do faceta nastawiony bardziej negatywnie niż pozytywnie ale ostatnio mnie bardzo miło zaskakuje:
Cytat:
|
Prof. Leszek Balcerowicz o zmianach w systemie emerytalnym: - Ta ustawa nie przejdzie. Polaków nie można traktować jak baranów. Demagogię trzeba piętnować bez względu na to, kto jej używa
|
Cytat:
Wściekłość Balcerowicza wzbudził rząd. Dzień przed sylwestrem premier Donald Tusk ogłosił, że od kwietnia zetnie składki płynące do otwartych funduszy emerytalnych z 7,3 do 2,3 proc. Pozostałe 5 proc. zostanie w ZUS. Dzięki temu budżet zaoszczędzi w tym roku 12 mld zł, a w przyszłym 17 mld zł.
- Nie można Polaków traktować jak baranów - mówił w środę na spotkaniu z dziennikarzami prof. Balcerowicz. Przypomniał, że jeszcze pod koniec wakacji premier obiecywał, że żadnej rewolucji w systemie emerytalnym nie będzie. Także w budżecie na ten rok nie ma słowa o sięganiu do kieszeni przyszłych emerytów.
- Czy rząd już wtedy wiedział, że bez ruszania OFE przekroczymy próg ostrożnościowy 55 proc. PKB, ale przemilczał to ze względu na wybory samorządowe? - pyta Balcerowicz. I ostrzega: - Polaków nie można bezkarnie wprowadzać w błąd. Jeżeli takie demagogiczne kampanie pozostaną bez odpowiedzi, będą się powtarzać.
Balcerowicz zapowiada stworzenie "odkłamywacza emerytalnego" - strony internetowej, na której eksperci będą obnażali kłamstwa polityków o reformie emerytalnej. Wokół niego chciałby stworzyć front sprzeciwu wobec planowanych zmian. - Ta ustawa nie może przejść. No pasaran! - mówi Balcerowicz.
W przyszłym tygodniu jego fundacja Forum Obywatelskiego Rozwoju przedstawi raport o planowanych zmianach. Wskaże w nim też, gdzie szukać oszczędności. - To żaden problem ściąć wydatki o 10 mld zł - przekonuje Balcerowicz. Przykład? Nawet 6 mld zł budżet mógłby zyskać dzięki stworzeniu centrum zakupowego dla całej administracji rządowej.
Obecnie na usługi zewnętrzne - np. papier, telefony - wydajemy ok. 14 mld zł. Przykłady innych krajów europejskich pokazują, że już w pierwszym roku takie centrum pozwala ściąć wydatki o jedną trzecią, a nawet o połowę. - Rząd zapowiadał utworzenie centrum wielokrotnie. Nie udało się, bo naruszałoby to interesy poszczególnych ministerstw - mówi Balcerowicz.
Premier w środę w Sejmie mówił: - Ludzi, którzy żyją tu i teraz w Polsce, nie można poświęcać dla tych, którzy będą pobierali emerytury w przyszłości. Wtórował mu minister Michał Boni: - Nikt żadnemu emerytowi niczego nie zabiera. To może wyglądać na zabawę księgową, ale nie niesie żadnego zagrożenia.
Premierowi zostało niewiele czasu. Zmiany mają wejść w życie od kwietnia. Każde przesunięcie tego terminu oznacza, że więcej pieniędzy zostanie w OFE, a oszczędności budżetu będą mniejsze. Aby zdążyć, rząd już zapowiedział skrócenie wymaganych prawem konsultacji społecznych z 30 do 21 dni.
Związkowcy protestują. - To zbyt ważne zmiany, żeby robić je na kolanie - mówi Wiesława Taranowska z OPZZ.
- Nie jestem w konflikcie z premierem, wręcz przeciwnie - bardzo go cenię - mówi Balcerowicz. - Nie docenia on jednak rozczarowania wyborców Platformy. Może i nie zagłosują na inną partię, bo nie mają na kogo. Po prostu nie pójdą głosować i z tym zagrożeniem premier powinien się liczyć, podejmując decyzje.
|