Wyświetl pojedynczy post
rw88
Senior Member
 
Od: 01.2010

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#39207
Stary 05.01.2011, 18:06
jova napisał(a):Wyświetl post
Moim zdaniem w lidze można znaleźć materiał na klasowych (jak na nasze warunki) piłkarzy. To nie znaczy, że jest ich wielu. Natomiast Ty najwyraźniej uważasz, że tego materiału nie ma i następnie podajesz przykłady zawodników, którzy ligowymi średniaczkami całkiem niedawno byli (Mierzejewski i Piszczek), czym moim zdaniem sam udowadniasz, że się mylisz co do braku materiału.
Dobrze prawisz. Też uważam, że materiał jest, tylko bardzo często ten materiał pod wpływem kontraktów niemotywacyjnych się rozpuszcza - vide Łobodziński. Po co taki Łobodziński ma się męczyć treningami i pracować ciężko na treningach, aby być gotowym do wyjazdu na zachód, skoro w takiej Wiśle od ręki dostaje wystarczająco niezłą kasę, bez większego wysiłku.

Rozwiązaniem są więc tutaj kontrakty motywacyjne, zawodnik musi widzieć, że grając w Wiśle może się rozwinąć, a jednocześnie im bardziej się rozwinie, tym więcej zarobi. A kluczowym punktem motywacji musi być to, że zawodnik przychodząc do Wisły musi WIDZIEĆ REALNOŚĆ szansy wyjazdu do dobrego klubu, być świadomy tego, że ciężka praca w bardzo realnym stopniu może mu zapewnić transfer do bardzo dobrego zachodniego klubu, gdzie zarobi razy 4 czy 5 w stosunku do tego, co w Polsce i będzie ustawiony do końca życia, mając za sobą karierę.

Tego brakuje wśród naszych piłkarzy, świadomości, że gra w Borussii Dortmund czy Rubinie Kazań nie jest realna tylko dla absolutnych topowych wyjątków Ekstraklasy. Przecież każdy z nich chciałby tam trafić, ale ilu z nich w to wierzy i do tego dąży, odpowiedzcie sobie sami.

Ja jestem zdania, że jest przynajmniej w tej lidze kilkudziesięciu, albo i więcej piłkarzy, którzy pod względem potencjału mogliby osiągnąć przy odpowiednim zaangażowaniu podobny pułap w tym sporcie co Błaszczykowski, Piszczek, Lewandowski, Murawski i inni. Tacy zawodnicy jak choćby Gol, Borysiuk, Małkowski, Pawłowski, Kiełb, Wilk itd. Tyle że większość z nich (mówię o ogóle, nie o tych przykładowo wymienionych) mówi temu pas, bo mają tu tak czy siak dosyć wysokie wejściówki, mówiąc sobie "a ilu z Polaków się na zachód przebiło". Po prostu mentalnie nie wszyscy są przygotowani do rywalizacji na wysokim poziomie, nie wszyscy też wierzą, że są w stanie osiągnąć ich poziom i trafić do takich klubów.

A przecież Piszczek, czy Błaszczykowski nie są wybitnie utalentowani technicznie, nie są to zawodnicy obdarzeni jakimiś fantastycznymi zdolnościami w skali polskiej, nieosiągalnymi dla innych. Co jest główymi atutami Błaszczykowskiego? Co sprawia, że jest on uznawany za lidera naszej kadry? Czy Kuba ma jakieś fantastyczną umiejętność dośrodkowania, czy jest to światowej klasy drybler, czy zagrywa prostopadłe piłki nieosiągalne dla Małkowskiego, Pawłowskiego, Peszki, Kiełba i innych? Czyż jego głównymi atutami nie są: walka o każdą piłkę, nie impounje nam głównie tym, że haruje na całej szerokości boiska przez 90 minut meczu, że nigdy nie odstawia nogi, jest przygotowany głównie fizycznie i mentalnie do walki z zawodnikami klasy światowej, jego podejście do uprawiania sportu, ma charakter do gry?

Nie jest to przecież zawodnik, który bazuje na świetnych umiejętnościach technicznych, tylko głownie na tym, co wypracował ciężką harówką na treningu, czyli wybieganiem i szybkością przerastającymi zdecydowaną większość naszych ligowców, on perfekcyjnie potrafi wykorzystywać to, czym go natura obdarzyła, czyli umiejętność świetnej gry (głównie) w kontrataku, dostosowania swojej gry do wymogów taktycznych szkoleniowca (tu mówię głównie o Borussi, gdzie Kuba jest zawodnikiem cenionym właśnie za tą umiejętność).

Ale to, że doszedł gdzie doszedł jest w 80% zasługą tego, co wytrenował, a nie tego co w genach dostał i to samo można powiedzieć o Piszczku, Lewandowskim, Murawskim, Wasilewskim, Fabiańskim i innych, nie są to zawodnicy umiejętnościami przerastający o głowę innych naszych ligowców, tylko są zawodnikami mentalnie ich przerastającymi, zawodnicy, którzy ciężko zapracowali na swój sportowy awans. Dlatego uważam, że w naszej lidze jest cała masa zawodników, którzy przeskakując ten mentalny próg mogłaby grać masowo w klubach takich jak Borussia, Werder, Lille, Stoke, Trabzonspor, Spartak itp już teraz, przy obecnym poziomie szkolenia. I wielu z naszych dzięki grze na zachodzie się rozwija w 90% właśnie dzięki konkurencji wszechobecnej w tamtych ligach, uczą się tam nie sztuczek technicznych, tylko ciężkiej pracy.

Moim zdaniem to nas dzieli głównie od tego, że nasza piłka jest w takim miejscu, w jakim jest - nie same umiejętności, tylko podejście do treningu, a to odpowiednimi metodami da się wypracować już teraz, bez czekania 10 czy 15 lat na efekty, jak to powszechnie jest uznawane. Weszlo dobrze pisze, zbyt duże zarobki psują w dużym stopniu naszych krajowych kopaczy, tylko problemu w żaden sposób nie rozwiąże "zmowa" prezesów klubu. To byłby tylko półśrodek, a sytuacja jeszcze bardziej by się pogorszyła, gdyby wtedy piłkarze pokazali prezesom środkowy palec i masowo zaczęli się rozjeżdżać po Cyprach, Grecjach, Turcjach, Rumuniach i tym podobnych, gdzie jeszcze bardziej się piłkarzy rozpuszcza, a gdzie spokojnie takie Boniny zatrudnienie by znalazły.

I kto by grał zamiast tych piłkarzy? Siłą rzeczy przy takim masowym (podkreślam to słowo) wyjeździe poziom ligi jeszcze bardziej by spadł. Oczywiście można powiedzieć, że za granicą jest cała masa zawodników do wyciągnięcia, ale tak nie jest. Tam też za większość z nich też trzeba by było przepłacić, bo nie każdy się stamtąd się garnie do średniaków z Polski - dla zawodników bardzo przeciętnych stamtąd lepiej zarabiać porównywalnie czy nieco mniej i grać w swoim kraju, niż wyjeżdżać do przeciętnej, zagranicznej ligi (czytaj Ekstraklasa) i tam zarobić niewiele więcej. No chyba że różnica w zarobkach byłaby znacząca i tu koło się zamyka, bo sprawiałoby to to, że dalej nasze kluby musiałyby przepłacać, tylko tym razem za przeciętnych zagranicznych piłkarzy.

I tu dochodzimy do sedna. Dlaczego nie miałby kto grać za tych zawodników? Dlaczego nasi nie mają parcia do rywalizacji, ciężkiego treningu? Bo rynek krajowy jest zbyt wąski, w mojej opinii największą naszą bolączką nie jest sam poziom wyszkolenia zawodników - ten jest jeszcze powiedzmy znośny w klubach Ekstraklasy, I czy II ligi, wojewódzkich ligach juniorów, a w niektórych miejscach naszego kraju poziom szkolenia jest nawet przyzwoity (Szamotuły, Opalenica dla przykładu). Sam poziom gwarantuje nam to, że najlepsi nie trafiają do Barcy, Realu, Manchesteru itd. (wyjątek to bramkarze), ale grają już w naprawdę solidnych klubach takich jak Borussia, Rubin, Trabzonspor itd.

Problemem jest przede wszystkim SKALA NASZEGO SZKOLENIA na tym znośnym poziomie. Obowiązują w naszej piłce proste zasady ekonomii - podaż jest mała, to i popyt jest duży, a ceny, zarobki rosną. Przy szkoleniu na szeroką skalę jednocześnie rosnąłby poziom, bo poziom jest przede wszystkim zależny od konkurencji między sobą szkółek piłkarskich, konkurencji szkoleniowców, konkurencji zawodników i tak dalej i tak dalej.

Szkolimy na bardzo małą skalę, to i mamy bardzo małą ilość zawodników na niezłym poziomie. Właściwie żaden z klubów nie ma siatki klubów partnerskich, która gwarantuje młodym utalentowanym chłopakom z małych miasteczek kolejne awanse sportowe, to, że ktoś ich zauważy. Głównym źródłem sukcesu Niemców jest szerokość dostępu do szkolenia, to, że nie odpuszcza się żadnego chłopaka i każdy z nich ma realne szansę na zrobienie kariery.

Małe porównanie liczby zarejestrowanych piłkarzy w Polsce i Niemcach:

Niemcy: 3.587.484
Polska: 409.043

Krótko mówiąc, skala szkolenia piłkarzy w Polsce jest blisko 9 razy mniejsza, niż w Niemczech. Stąd siłą rzeczy, nasza piłka nożna jest 9 razy słabsza od niemieckiej.

A na koniec trochę fantazji. Gdybym był prezesem Wisły, to od czego bym zaczął? Od stworzenia regionalnego programu szkolenia młodzieży, który pokrywałby mniej więcej 3-4 mln zł rocznego budżetu klubu, przy wdrażaniu takiego programu w życie można by było też pozysać środki unijne - w końcu UE nie sponsoruje tylko sportu profesjonalnego, natomiast program, którym objęte by były kluby amatorskie, jak najbardziej może dostać takowe dofinansowanie, nawet niemałe. Przy odpowiednim projekcie również ministerstwo sporu mogłoby się do tego przyłączyć, szczególnie pomóc finansowo w dziedzinie rozwoju infrastruktury klubów niższych lig. Program obejmowałby początkowo województwo małopolskie, zakładając trzy rodzaje takowej współpracy:

a) III poziom współpracy - objęcie programem amatorskch klubów od A klasy do IV ligi, która polegałaby przede wszystkim na:

- częściowym finansowym wsparciu dla rozwoju i utrzymania infrastruktury sportowej dla takiego klubu, poprzez współpracę Wisły, władz danej wsi / miasteczka / miasta dla wyremontowania płyty głównej stadionu takiego klubu, jak i małego zaplecza - dwie szatnie i magazyn na przyzwoitym poziomie. Dodatkowo klub powinien posiadać jedno boisko treningowe z dobrze utrzymaną płytą. Nie są to tak naprawdę drogie rzeczy, remont takich stadioników plus (o ile jest to możliwe) budowa / remont jednego boiska treningowego i zapewnienia podstawowego sprzętu piłkarskiego nie przekraczałoby jednorazowo sumy maksymalnie 30-40 tys. zł, a przecież wiele z klubów niższych lig posiada aktualnie niezłą płytę i dodatkowo miejsce do treningu i odpowiedni sprzęt sportowy. Taki klub z niższej ligi ma tu oczywiście zysk w postaci zapewnienia miejsca do prowadzenia pół-profesjonalnego treningu piłkarskiego.

- klub objęty takim programem miałby obowiązek prowadzenia przynajmniej 4-5 juniorskich grup wiekowych (w obecnych realiach: juniorzy starsi, (juniorzy młodsi), trampkarze starsi, tramkparze młodsi, żaki), musiałby również wysyłać na comiesięczne szkolenie trenerskie swoich wszystkich szkoleniowców do Krakowa. Wisła natomiast musiałaby takowe szkolenie co miesiąc przeprowadzać, dając szkoleniowcom klubów partnerskich wytyczne odnośnie szkolenia. Szkoleniowcy wszystkich grup juniorskich oczywiście byliby wspierani finansowo przez Wisłę, ale też byliby zobowiązani raportować swoje poczytania w formie nagrań niektórych treningów i meczy i sporządzania pisemnych raportów na temat rozwoju wszystkich zawodników. Musieliby też trzymać się przyjętego odgórnie programu szkolenia młodzieży przez Wisłę.

- klub objęty programem miałby obowiązek wysyłania najlepszych zawodników do klubu objętego II poziomem współpracy (o którym za chwilę), lub bezpośrednio do juniorskich drużyn Wisły lub Wisły ME. Wymiana zawodników odbywałaby się na zasadzie współpracy, dyskusji trenera klubu z II poziomu współpracy, trenera klubu III poziomu i koordynatora programu ze strony Wisły.

- za trafienie swojego zawodnika do kadry ME i kadry I drużyny taki klub dostawałby ustalone wcześniej gratyfikacje finansowe. Taki klub dzięki uprofesjonalnieniu swojego szkolenia zyskuje również o wiele lepiej wyszkolonych zawodników do swojej drużyny seniorskiej, tych, którzy będą za słabi dla Wisły czy klubu II poziomu współpracy, aczkolwiek tak czy siak lepiej wyszkoleni niż miałoby to miejsce bez podjęcia współpracy z Wisłą.

b) II poziom współpracy - kluby II, III i IV ligi dobrane w ten sposób, żeby były usytuowane w rejonie klubów III poziomu współpracy. Krótko mówiąc klub II poziomu byłby takim klubem nadrzędnym dla klubów III poziomu w jego rejonie. Może to być troszkę niejasne więc na przykładzie:

- weźmy region bocheński. Klubem II poziomu współpracy mógłby być jeden z klubów z grona Puscza Niepołomice, BKS Bochnia, Górnik Wieliczka, czy Przebój Wolbrom - wybierzmy BKS. Do BKS-u trafialiby najlepsi wychowankowie klubów III kategorii (kluby A klasy krakowskiej, wadowickiej, bocheńskiej itd.), którzy w selekcji corocznej trafialiby do BKS-u z takich klubów, lub w razie gdyby okazali się słabsi od rywali grających do tej pory w tym klubie, wracaliby do klubów III kategorii . Inaczej mówiąc, wyróżniający się zawodnik z klubu III kategorii, trafiałby do klubu II kategorii, a wyróżniający się zawodnik klubu II kategorii trafiałby do klubu I kategorii, juniorów Wisły lub Wisły ME.

- zasady współpracy podobne do klubów III kategorii. Zyski dla klubu tej kategorii też podobne.

c) I poziom współpracy - jeden, dwa kluby I ligi, lub w ostateczności czołówki II ligi. Do takiego klubu trafialiby zawodnicy Wisły ME, którzy w I lidze zdobywaliby stosowne ogranie i po takim ograniu, w razie gdyby byli wyróżniającymi się zawodnikami w I lidze, w przyszłości trafialiby do kadry I zespołu. Takim klubem w obecnej sytuacji mógłby być jeden z grona: Sandecja (wątpliwe z kibicowskich względów), Nieciecza, Kolejarz Stróże. Do drużyn juniorskich klubu z tego poziomu współpracy trafialiby oczywiście najlepsi z II poziomu.

Drużyny juniorskie Wisły skupiałyby zawodników głównie z Krakowa i najlepszych z drużyn objętych współpracą. Trenerzy drużyn juniorskich i ME obowiązkowo powinni być nieźle opłaceni i powinny zostać im zapewnione odpowiednie szkolenia. A trenerzy klubów partnerskich byliby jednocześnie takimi regionalnymi scoutami Wisły Kraków, to oni zgłaszaliby kandydatury swoich najlepszych zawodników do centrali siatki szkolenia w Krakowie, to oni za wytrenowanie zawodnika, który awasnuje do wyższej kategorii współpracy lub do Wisły dostawaliby premie finansowe, w ten sposób szansa, że jakiś talent przejdzie Wiśle bokiem byłyby minimalne. Największą zaletą tego programu byłaby konkurencja młodych piłkarzy, coroczna selekcja zapewniałaby to, że żaden z tych chłopaków nie odpuściłby swojej szansy, bo wiedziałby, że na jego miejsce mogą przyjść następni.

Pomyślcie sobie, jaką motywacje do pracy miałyby dzieciaki z takiego klubu jak przykładowo Partyzant Dojazdów, jeśli byłby objęty takowym programem. Oczywiście też, jestem świadomy, że taki program to spore koszty, ale tak jak mówię - jest UE, jest ministerstwo, są władze gmin i miast które przy odpowiednim profesjonaliźmie takiego programu podpisywali by się pod nim rękami i nogami, bo byłaby to realna szansa na lepszą przyszłość dla młodzierzy z takich wiosek i miasteczek, a więc świetny punkt do zapisu do swoich zasług przed następnymi wyborami - coś jak teraz orliki.

No i też budżet takiego programu szkolenia po prostu uzależniałby szerokość działalności tego programu, krótko mówiąc im mniej kasy miałaby na coś takiego Wisła, tym mniej klubów byłoby objętych takim programem. Efektu jestem pewien w 100%, Małopolska jest mniej więcej wielkości Słowenii, przy pracy zorganizowanej w ten sposób nie ma przeciwskazań ku temu, żeby wytrenowani w ten sposób zawodnicy mielibyć dużo gorsi od poziomu pierwszej kadry tego kraju - to obrazuje mniej więcej o jakim efekcie mówimy. Wisła dostawałaby najlepszych zawodników z regionu do swojej kadry młodzieżowej, a najlepsi z najlepszych stawaliby się silnymi punktami drużyny .

Uważam, że taka organizacja szkolenia jest w zupełności realna w naszych warunkach. Koszt takiego programu początkowo wyniósłby tyle, co koszt kupienia jedngo przyzwoitego grajka do pierwszej drużyny, a zyski finansowe z odpowiednio rozwiniętego takiego programu szkolenia w przyszłości mogłyby osiągnąć kilkunastokrotnie, lub nawet kilkudziesięciokrotnie większą kasę z transferów takich zawwodników na zachód, niż ta włożona w budowę takiej siatki regionalnego scoutingu - kosztem jednego przyzwoitego grajka z serbskiego średniaka...Szkoda, że nikt nie planuje tego w ten sposób, nie stawia się na to nacisku...
Odpowiedz cytując