|
Jak zawsze powtarza się pewien schemat:
Wisła się osłabia, Cupiał ewidentnie nie planuje wydawać milionów Euro na nowych niezbędnych zawodników, zarząd jak zawsze mimo upływu czasu dopiero „szuka, rozmawia, negocjuje” , pojawiają się uspokajające wywiady, zapewnienia, obietnice - ktoś tam jest lub będzie jedną nogą w Wiśle, potem okaże się, że niekoniecznie - wiec forum przeżywa inwazję „marketingowców polityki Cupiała” przekonujących, że wszystko jest ok, pod kontrolą i skończy się wzmocnieniem zespołu oraz lepszymi wynikami w przyszłości.
Zaczynają się wmawiania Konrada, Palikota i spółki (Panowie, a gdzie zgubiliście Bogdana Krzyżanowskiego?) że wszelkie obawy i krytyczne oceny są nieuzasadnione, a wyprzedaż zawodników to tylko zapewne tradycyjny i konieczny wstęp do ofensywy transferowej jakiej jeszcze nigdy w historii nie było. Że Cupiał nie tylko systematycznie się nie wycofuje z inwestowania w klub, ale planuje wręcz nowe otwarcie! Potem zamiast oczekiwanych ze względu na siłę drużyny, a nie własne widzimisię dużych transferów, pojawia się paru no-namenów o wątpliwej wartości, jakiś prawie emeryt i okno się kończy.
Ale „marketingowcy polityki Cupiała” nie przepraszają nigdy za wprowadzanie w błąd, złe oceny, wmawianie absurdów, nie przyznają się do błędów tylko cichutko czekają do kolejnego by odstawiać swój chocholi taniec na nowo. I znów przekonują, że racji nie mają Ci, którzy widzą nieprofesjonalizm i szkodliwość obecnej polityki Cupiała, w trakcie okna nazywanych pogardliwie malkontentami.. Potem znów się do błędów nie przyznają, jak po Lewadii, Karabachu i wcześniej. Taki Konrad np.: nawet w obliczu pucharowych kompromitacji bez zająknięcia potrafi bronić dosłownie każdego posunięcia zarządu i Cupiała , co czyni go i jego osądy kompletnie niewiarygodnymi. Ale dalej ciągnie swoją grę. Po co? Każdy sam może zastanowić się nad jego uporem i intencjami.
Widząc nową mocną aktywność „marketingowców TF” na forum, nauczony doświadczeniami poprzednich lat naprawdę zaczynam coraz mocniej bać się o przyszłość.
|