|
Owszem, jest faktem, iż auta stają się delikatniejsze. Ma to związek z tym, że producenci starają się polepszyć kulturę pracy silników, wyeliminować wszelakie drgania, chcą by silniki miały lepsze parametry przy niższym zużyciu paliwa i emisji substancji szkodliwych, chcą by silniki przyjemniej brzmiały itd. Z reguły wiąże się to z tym, że stosowane są różne elementy mające na celu eliminację różnych niepożądanych oddziaływań i zwiększające parametry, jak filtry cząstek stałych, koła dwumasowe, wtryskiwacze piezoelektryczne, czy obniżanie pojemności przy jednoczesnym zwiększeniu wysilenia jednostki napędowej itd. Prawdą jest, że w zaawansowanych silnikach ma się co zepsuć i nie mu tu co porównywać do poczciwych taksówkarskich Mercedesów. Mimo wszystko jednak wina awarii w nowoczesnych silnikach leży głównie po stronie kierowców. Niemiec kupujący nowe auto ma wyjeb.ne na to, czy turbo padnie po 100 czy 200 tys. km. gdyż i tak najpóźniej rok po wygaśnięciu gwarancji auto trafi do jakiegoś Turasa lub Polaka, czy innego Litwina.
|