Wyświetl pojedynczy post
polska.mysl.szkoleniowa
Senior Member
 
Od: 03.2009

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#2444
Stary 03.01.2011, 11:47
Myślę, że przeciwnicy flamengisty i szerzej: "ultrasów" nie rozumieją jednej rzeczy. To znaczy - wiele rozumieją, ale mówią o tym, co widać; nie o tym, czego przy okazji nie widać.

Otóż zakładając, że Bogusław Cupiał nie traktuje Wisły jak trzylatek z lupą powiększającą mrowiska, powinno temu dżentelmenowi zależeć na pomyślności, sukcesie swojej zabawki. Osiągnąć może to tylko poprzez skuteczną konkurencję na wolnym rynku klubów piłkarskich. Na płaszczyźnie sukcesów sportowych oraz (a może przede wszystkim) popularności wśród kibiców.

Bo przecież za coś tę Wisłę kochacie. Jeden za sukcesy, drugi za monolit wśród piłkarzy, inny za niezłomność (Saragossa, lata posuchy, walka w Atenach itd.), inny za jeszcze coś. Zastanów się jeden z drugim (to do "ultrasów") - za co kochasz Wisłę. Bo jeżeli można mówić o wolnym rynku czegoś tak fundamentalnego jak religii, to myślę, że i fanatyczne kibicowanie drużynie sportowej ma swój wolny rynek i pole do konkurencji.

I teraz tylko w interesie Wisły i ewentualnie Cupiała leży, by nowych kibiców, klientów przyciągać. Dla Kota atutem drużyny jest rozsądek w zarządzaniu nią. Jestem w stanie sobie wyobrazić sytuację, gdy lata tak głupiej i samobójczej polityki zdenerwują go tak bardzo, że poczuje się obrażony i do klubu się (bardziej, mniej) zniechęci. Flamengista wolałby, by o niego jako kibica się starano. Chciałby wiedzieć, że klubowi zależy na jego obecności. Bo to żaden obowiązek chodzić na Wisłę. Itd. Każdy ma coś, co Wisła mu oferuje. Każdy powinien sobie odpowiedzieć co.
Odpowiedz cytując