gentile napisał(a):

|
A czy nie jest Nam wstyd gdy ktoś czerwony pisze, że teraz nie kupi karnetu bo "produkt" jest wybrakowany?
|
Odpowiadam w tym wątku, bo na wątek transferowy się na to nie nadaje.
Po pierwsze - modem nie zostaje się na tym forum za organizację opraw. Pełnię tą funkcję społecznie (czytaj: za darmo) i staram się wypełniać moje obowiązki w sposób obiektywny - chodzi o zapewnienie by poziom dyskusji nie stoczył się do forum onetu. Koniec OT.
Po drugie - jeśli sprawdzi się czarny scenariusz nakreślony przeze mnie - tzn. drenaż Wisły z wartościowych piłkarzy (niewiele ich zostało - w zasadzie Wilk, Małecki i Kirm), sprowadzenie darmowego szrotu i wypożyczenia w zamian, to nie widzę sensu finansowania tej operacji wujkowi Cupiałowi. Jeśli właściciel chce ściągnąć z Wisły ów słynny dług - jego prawo. Ja jednak nie mam zamiaru podtrzymywać agonii, współfinansując ją. Jest to szkodliwe głównie dla samej Wisły - bo stan prowizorki, połączonej z wyprzedażą żywego inwentarza będzie wtedy kontynuowany przez lata - mimo coraz gorszych wyników sportowych. Ja jestem kibicem Wisły, nie Bogusława Cupiała. Jego finanse są mi zupełnie obojętne.
Po trzecie - może jest wreszcie pora na to, by kibic zaczął się też zachowywać jak klient. A klient płaci i wymaga. Cupiał traktuje nas kibiców dosyć pogardliwie - na narzekania, że nie ma transferów powiedział kiedyś w wywiadzie - "to niech się dorzucą". Otóż dorzucamy się, kupując bilety, karnety i gadżety klubowe. Tylko i wyłącznie winą właściciela jest to, że wpływy z tego tytułu nie są dość wysokie. Ile razy już pisałem o funkcjonowaniu działu marketingu i o obsłudze w sklepie klubowym? Przecież BC jeździ regularnie do USA - czy nigdy nie był na meczu NBA czy NHL? Wystarczy przyjść parę razy i poobserwować w przerwie i przed meczem, na czym się robi kasę...
Powiem tak: ja jestem już za stary na stanie w mrozie i smrodzie w dziadkowskich warunkach w kolejce do toi-toia. Ok, to się już zmieniło - bez zasługi Cupiała, bo to nie on wybudował stadion. Mamy nowoczesny obiekt i właściciel ma teraz zapewnić odpowiedni poziom widowiska i obsługi klienta. Chcę mieć możliwość oglądania porządnego widowiska sportowego, a przed meczem i w przerwie - skorzystania z solidnej oferty gastronomicznej i ew. kupienia gadżetów. W zamian chętnie zostawię na Wiśle znacznie więcej pieniędzy, niż dotychczas. Takich kibiców jak ja jest znacznie więcej - tylko pora, by ich dostrzec, zabiegać o nich i traktować z szacunkiem.
Na pewno nie wydam kilkuset złotych za "przyjemność" oglądania kopaniny w wykonaniu półamatorów sprowadzonych za czapkę gruszek z ligi kambodżańskiej. Jak spadamy poziomem sportowym do kategorii Odry Wodzisław i Polonii Bytom, to uczciwiej jest dostosować cenę do produktu. Jakoś nikt nikt nie sprzedaje Goliata Karpackiego w Biedronce po 200 złotych - za tą cenę można kupić porządne Chablis, a nie tanie quasi-wino owocowe. Ja jestem realistą - od Wisły nie oczekuję poziomu Chablis (to poziom Barcy), ale przyzwoitego Chianti. Tyle, że przyzwoite Chianti jest za 40 zł - tyle samo nie zapłacę za Goliata Karpackiego, bo on realnie kosztuje 6-7 zł. I zasadniczo nie pasuje mi taki trunek, więc zrezygnuję z jego kupna...
PS. I to co piszę nie jest wymierzone w młodzież i fanatycznych kibiców - dla tych jest osobny sektor i powinny być promocje cenowe (jak młodzież zacznie chodzić na Wisłę, to jako dorośli ci sami ludzie przejdą do droższej kategorii kibica - więc klubowi się to opłaca).