Rok 2010 zapamiętam dość dobrze. Z tego co czytam - to wbrew trendom na tym forum

Dwie obrony prac na studiach, pierwsza praca na pełen etat. W rodzinie zdrowie, to najważniejsze. NIezbyt duża ale super zintegrowana i wierna sobie paczka znajomych utrzymuje się już kilka lat - także nowy rok przywitaliśmy po raz któryś z rzędu we wspólnym gronie. Trochę szkoda, że te 365 dni kończy się bez "drugiej połowy", no ale to się może szybko zmienić. Reasumując - z nadzieją wchodzę w 2011, są jakieś perspektywy rozwoju...