Markus napisał(a):

|
W Odrze, ŁKS-ie, Widzewie, Zagłębiu, Zniczu, Poloni Bytom, Gorniku, Lechu sprzed przyjścia obecnych obcokrajowców za czasów Reissa itd. itp. (można wymienić dziesiątki klubów, a nie tylko dzisiejszą Legię i Lecha) też nigdy „nie bano” się stawiać na młodych i to na znacznie większą skalę za sprawą konieczności – i co z tego te kluby mają? To nie na tym polega, nie chodzi o sztukę dla sztuki. Jest sens stawiania na młodych wtedy, gdy odpowiednio się prezentują i na to zasługują. Niestety, ogromna większość z nich nie spełnia tych kryteriów, także w Wiśle.
|
Tylko że przykłady Odry, Widzewa i innych tego typu nie mają się nijak do Legii, Jagielloni i Lecha, bo to nie są kluby czołówki ligi. A często słyszę, że w Wiśle nie daje się szansy młodym, bo klub czołówki nie może sobie na to pozwolić. Jestem pewien, że Wisła ma niegorsze talenty w ME niż Drygas, Borysiuk czy Kucharczyk, tylko trzeba dać im jakąkolwiek szansę, choćby poprzez regularne treningi - a Wisła nawet tego MINIMUM swoim wychowankom nie gwarantuje.
Markus napisał(a):

|
Oczywiście, zdarzają się i takie sytuacje. Tylko chodzi o proporcje – Murawski był jeden, wyjątek wśród dziesiątek, nie, setek zawodników nie notujących „gwałtownego skoku” w sile piłkarskiego wieku. No może znaleźlibyśmy jeszcze 2-3 innych „podobnych” zawodników. To nie jest zjawisko na tyle częste, by opłacało się i można było na tym budować politykę kadrową profesjonalnego klubu. To musi być tylko mała furtka dla wyjątków.
|
Mam wrażenie że za bardzo przeginasz z interpretacją mojej wizji klubu. Mi chodzi o ŁĄCZENIE wszystkich takich furtek, a Ty wydaje się, że sugerujesz, że ja jestem zwolennikiem przewagi Polaków, czy wciskania młodych do składu na siłę. Nie. Uważam, że W NASZYCH REALIACH bardzo ważnym czynnikiem budowy struktur klubu jest zachowanie proporcji w tym względzie. A konkretne ilości w tych proporcjach już powinny być dopasowywane do możliwości klubu, nie chodzi mi o ustalenie sztywno reguł, że tylu Polaków, tylu zagranicznych itd. Po prostu optymalnym jest moim zdaniem POŁĄCZENIE:
- młodych, zdolnych w szerokiej kadrze, w pierwszej kolejności szukając takich na polskim rynku, a jeśli nie ma zawodników odpowiadających danym wymogom, to wtedy dopiero trzeba szukać na rynku zagranicznym.
- średnich zawodników uzupełniających skład, kupowanych na podobnej zasadzie jak w przypadku młodych. Tyle że właśnie w tym przypadku ściąga się zawodników przeciętnych z zagranicy, mimo że porównywalnych (również cenowo) można znaleźć u nas w kraju. Przykład? Jovanic sprawia wrażenie bramkarza gorszego od Pilarza, a ten był spokojnie do wyciągnięcia z Ruchu za 500 tys., ale liczonych w złotówkach, bo kończył mu się kontrakt. Tu też powinno się szukać potencjalnych Murawskich, dlatego tak bardzo ucieszył mnie transfer Wilka.
- zawodników tworzących trzon drużyny, również kupowanych na w/w zasadach. Z tym że tu z oczywistych względów (szkolenie jest jakie jest) takich zawodników przede wszystkim trzeba szukać za granicą. W Polsce najczęściej tacy zawodnicy trudni do wyjęcia, ale nie jest to niemożliwe.
Oczywiście jeśli się okaże, że na naszym rynku rzeczywiście nie ma w ogóle zawodników odpowiadających poziomowi prezentowanemu przez Wisłę, to może być i tak, że cała jedenastka będzie zagraniczna. I tak samo jeśli Wisła kiedyś (daj Boże) będzie miała ku temu możliwości finansowe, żeby iść w kierunku Szachtara czy klubów rosyjskich, wtedy też nie byłoby raczej innej możliwości, jak oprzeć całą grę na zawodnikach spoza Polski. Ale aktualnie polskie kluby...
Markus napisał(a):

|
Bo na boisku nie grają żadne narodowościowe proporcje, tylko konkretni piłkarze. Liczą się umiejętności i charakterystyka piłkarzy, a nie parytety jak w sejmie, zwłaszcza dotyczące pochodzenia. Istnieją dziesiątki przykładów klubów odnoszących poważne sukcesy nie tylko we własnych ligach mających w składach maksymalnie 1-2 rdzennych zawodników i istnieją też przykłady klubów, które notowały dobre wyniki prawie bez obcokrajowców w kadrze zespołu. Więc wsadź sobie jakąś nową ideologie proporcji narodowościowych głęboko do kieszeni, bo nie ma najmniejszego zastosowania w profesjonalnym futbolu. Nie istnieje zasada mówiąca, że tylu, a tylu krajowców i obcokrajowców cokolwiek zapewnia na boisku lub w drużynie. Nie twórz nowej fikcji – w naszym klubie i tak jest jej za wiele.
|
...nie mają za bardzo możliwości do wyciągania solidnych zawodników z Partizana, Dinama, Lewskiego, CSKA Sofii, Hajduka Split, Sparty Praga itd. - najlepsi stamtąd idą do Rosji, Turcji, Grecji albo na Ukrainę. Kupowanie zawodników tej klasy miałoby sens, bo rzeczywiście zawodnicy z takich klubów prezentują wyższy poziom niż zdecydowana większość zawodników naszej ligi. Natomiast szukanie piłkarzy w Spartakach Zlatibor, NK Karlovac, Petrzalce i innych tego typu nie jest niczym innym, jak szukaniem po składach Polonii Bytom czy innego Zagłębia - takie samo ryzyko, że zawodnik wypali, albo nie.
Poziom średniaków naszej ligi i lig serbskiej czy chorwackiej jest podobny, a nasza liga jest nawet wyżej notowana od Serbskiej, na poziomie Chorwackiej czy Bułgarskiej. Z całym szacunkiem np. dla takiego Bunozy, ale na razie gra co najwyżej na poziomie Komorowskiego z Legii...Legia nakupiła całą masę zawodników, którzy teoretycznie powinni być dużo lepsi od naszych polskich kopaczy, a wyszło na to, że tylko Vrdoljak kupiony za 1 mln. euro wygląda przyzwoicie. PRZYZWOICIE, nie jest zawodnikiem znacznie wybijającym się ponad poziom Polaków (i nie tylko Polaków) w Legii, pomimo, że przyszedł z Dinama Zagrzeb za kupę kasy. A wyróżnia się swoją grą co najwyżej tak, jak Janusz Gol wyróżnia się swoją w Bełchatowie.
Tak jak mówię, gdybym widział, że nasze kluby są w stanie sprowadzać KLASOWYCH (nawet w naszych realiach) zawodników z zagranicy, to jestem za, naprawdę, róbmy Szachtar, a w dalszej kolejności Arsenal. Te kluby mogą sobie na to pozwolić, bo mogą sobie pozwolić na sprowadzenie zawodników dużo lepszych od swoich krajanów. W polskiej sytuacji nie ma to większego sensu i trzeba jak w największym stopniu zacząć w końcu rozszerzać swój rynek poprzez szkolenie piłkarzy na szerszą skalę, inaczej postępu wielkiego nie będzie, bo na wielką kasę z zewnątrz w naszej piłce nie ma co liczyć. No chyba, że komuś się uda w naszym kraju TYLKO na zawodnikach Zlatiborów, Karlovców i innych Petrzałek zbudować niezły klub, sportowo przynajmniej na poziomie Lecha, to zmienię zdanie.