rw88 napisał(a):
|
Zgadzam się z Tobą całkowicie, w Lechu i Legii nie boją się postawić na Drygasa, Możdżenia, Borysiuka czy Kucharczyka, a w Wiśle Nalepa, Czekaj, Szewczyk, Chrapek i inni właściwie nie mają nawet okazji siadać na ławce rezerwowych. Tu nie chodzi o to, żeby na takich młodzianach opierać grę, tylko żeby dać każdemu z nich pograć przynajmniej dwa, trzy razy ogony w Ekstraklasie, żeby włączyć ich do regularnego treningu z pierwszą drużyną itd.
|
W Odrze, ŁKS-ie, Widzewie, Zagłębiu, Zniczu, Poloni Bytom, Gorniku, Lechu sprzed przyjścia obecnych obcokrajowców za czasów Reissa itd. itp. (można wymienić dziesiątki klubów, a nie tylko dzisiejszą Legię i Lecha) też nigdy „nie bano” się stawiać na młodych i to na znacznie większą skalę za sprawą konieczności – i co z tego te kluby mają? To nie na tym polega, nie chodzi o sztukę dla sztuki. Jest sens stawiania na młodych wtedy, gdy odpowiednio się prezentują i na to zasługują. Niestety, ogromna większość z nich nie spełnia tych kryteriów, także w Wiśle.
rw88 napisał(a):
|
Nawiasem mówiąc, nawet 24-latek może w ciągu następnych lat swojej kariery zrobić spory postęp w poziomie swojej gry, co pokazuje przykład Murawskiego, który szczyt formy osiągnął dopiero w wieku 28-29 lat, a przyszedł do Poznania (Wronek) mając właśnie 24-lata.
|
Oczywiście, zdarzają się i takie sytuacje. Tylko chodzi o proporcje – Murawski był jeden, wyjątek wśród dziesiątek, nie, setek zawodników nie notujących „gwałtownego skoku” w sile piłkarskiego wieku. No może znaleźlibyśmy jeszcze 2-3 innych „podobnych” zawodników. To nie jest zjawisko na tyle częste, by opłacało się i można było na tym budować politykę kadrową profesjonalnego klubu. To musi być tylko mała furtka dla wyjątków.
rw88 napisał(a):
|
Nie wiem dlaczego w Polsce popularna jest taka "ułomność", że jak ktoś mówi o SKŁADZIE drużyny, to zdecydowana większość odbiera to jednoznacznie jako PIERWSZY SKŁAD, a tu jest różnica i to spora. Dlatego wytłumaczmy sobie jedną rzecz - jak dla mnie może wychodzić w Wiśle nawet 1 czy 2 Polaków w pierwszym składzie, o ile ławka wtedy będzie złożona z solidnych Polaków, takich ogranych w ligowej młucce i takich, którzy w lidze zrobią swoje, liga ich nie zaskoczy, a oni przez to nie zaskoczą dopiero w połowie rundy.
|
Bo na boisku nie grają żadne narodowościowe proporcje, tylko konkretni piłkarze. Liczą się umiejętności i charakterystyka piłkarzy, a nie parytety jak w sejmie, zwłaszcza dotyczące pochodzenia. Istnieją dziesiątki przykładów klubów odnoszących poważne sukcesy nie tylko we własnych ligach mających w składach maksymalnie 1-2 rdzennych zawodników i istnieją też przykłady klubów, które notowały dobre wyniki prawie bez obcokrajowców w kadrze zespołu. Więc wsadź sobie jakąś nową ideologie proporcji narodowościowych głęboko do kieszeni, bo nie ma najmniejszego zastosowania w profesjonalnym futbolu. Nie istnieje zasada mówiąca, że tylu, a tylu krajowców i obcokrajowców cokolwiek zapewnia na boisku lub w drużynie. Nie twórz nowej fikcji – w naszym klubie i tak jest jej za wiele.
Ogryzek napisał(a):
|
Puszczasz bąki aż miło - pierd za pierdem - Lech właśnie idzie inna drogą niż my - kupuje i Polaków i obcokrajowców - nasza droga od kilku lat to sami obcokrajowcy.
|
Nieprawda. Łobodziński, Kowalski, Pawełek, Juszczyk, Dudka, Małecki, Garguła, Cwielong, Boguski wcześniej Nawotczyński, Kuzera, Strąk, Gorawski, Dawidowski, Zieńczuk itd. to „sami obcokrajowcy”?
Problem Wisły polega na sprowadzaniu słabych piłkarzy w miejsce dużo lepszych odchodzących, z których naturalną koleją rzeczy wielu się nie sprawdza, a bardzo mało notuje jakiś progres i daje jakość zespołowi.