Markus napisał(a):

Wiodącą siła w Lechu od lat nie są Polacy, a obcokrajowcy: Stilic, Arboleda, Injac, Djurdovic, Buric, teraz też Krivets, Rudnevs, etc. Tylko 2 Polaków nawiązuje do ich poziomu: Peszko i Lewandowski. W porywach także Bosacki i Wojtkowiak. Bez obcokrajowców Ci Polacy nigdy tak by się nie wybili, Lech nie zarobiłby tyle na nich i nie miałby takich wyników.
Polscy piłkarze nic nie znaczą w Europie i żadna drużyna oparta na nich nie odnosi od wielu lat istotnych sukcesów sportowych i finansowych. Dlatego to ślepa uliczka potwierdzona ogromną ilością przykładów.
|
Zapomniałeś o Murawskim, również Bandrowski był ważną częścią drużyny nie tylko w pucharach, ale w szczególności w lidze, gdzie trzeba było mieć gościa dobrego do typowej ligowej młucki. Nie wiem też, co znaczy "nawiązywanie do ich poziomu", bo jak na razie zagraniczne gwiazdki w stylu Stilicia, Kriwca, czy Injacia kiszą się dalej w Lechu, a Lewandowski biega po boiskach lidera ligi będącej w trójce na świecie, Murawski natomiast gra regularnie w drużynie brązowego medalisty rosyjskiej Premier Ligi...A trzeci wymieniony właśnie idzie do Bundesligi, latem mógł wybrać ofertę Wolfsburga, ale że jest debilem, to inna para kaloszy. Nie wspomnę, że zaplecze w postaci młodych / przeciętnych Polaków w stylu Wilka, Gancarczyka, Kikuta, Drygasa, Możdżenia czy niegdyś Reissa też swoje zadanie spełnia udanie.
Zgadzam się natomiast, że bez zawodników zagranicznych nie da się zbudować niezłej ekipy (przykład warszawskiej Polonii), ale też odwrotnie - trudno oprzeć całą drużynę na takowych, bo w zdecydowanej większości nie są to zawodnicy skłonni zostać w drużynie na lata. Stąd modelowy przykład dla budowy drużyny w polskiej lidze (i w sumie nie tylko tutaj) to łączenie młodych Polaków, przeciętnych Polaków w średnim wieku, plus zawodnicy zagraniczni podnoszący poziom w stosunku do Polaków. Oczywiście też w miarę możliwości i ile tylko się da ściągać Murawskich, Lewandowskich i Peszków, którzy nie dość że ciągną grę drużyny, to jeszcze z racji posiadania paszportu UE są cenniejsi dla niektórych krain zachodu niż Bośniacy czy Serbowie. Drużyna musi się składać z zawodników ciągnących grę, ale też takich, którzy wejdą i dzięki stabilności składu poziom gry drastycznie nie spadnie (na przykładzie Lecha Kikuty, Wilki itd.).
Tak nawiasem mówiąc, to czy rzeczywiście Buric jest zawodnikiem ciągnącym grę Lecha? To czemu przegrywa rywalizację z co najwyżej przeciętnym Kotorowskim? Djurdjevic kluczowym zawodnikiem Lecha? Co najwyżej solidne uzupełnienie, w stylu Kikuta, Wojtkowiaka, czy Bandrowskiego.