|
Tak jakby ludzie z facebooka masowo chodzili na stadion. Taka już natura portali społecznościowych, że każdy kto ma konto na facebooku, niezależnie od swojego położenia geograficznego może kliknąć "lubię to!" "I like it" "Watashi wa sore o suki!" itd.
Przede wszystkim trzeba zadbać o to, aby dobrze o nas pisano, a popularność na facebooku przyjdzie sama. Na stronie głównej wypadłoby tylko dać ikonkę facbooka nad newsletterem, aby było to widać po otworzeniu strony - tyle starczy.
Marketingowi pomogłyby jakiekolwiek sukcesy w Europie, a my tutaj same kompromitacje mamy w ostatnich 2 sezonach. Nawet takie pyrrusowe zwycięstwo nad Barceloną rozeszło się po kraju.
Jeśli w następnym sezonie dobrze zaprezentujemy się w Europie, to marketing sam w sobie się nakręci. Faza grupowa LM sprawiłaby, że nawet siedząc cicho stalibyśmy się najbardziej uwielbianym przez media klubem w Polsce. Zwycięskie mecze ze sławnymi przeciwnikami, jakieś horrory w takich meczach.
Na naszą niekorzyść działa też sytuacja ze stadionem, który opinię ma "wspaniałą". Ostatnio słyszalem, że "ta Wisła to nawet stadionu nie potrafi na czas zbudować, gdy Lech i Legia potrafiły."
Wiele czynników złożyło się na kiepską opinię o Wiśle, a teraz ciężko to nadrobić. Gdyby w 2003r internet w Polsce był tak szeroko dostępny jak teraz, to do dzisiaj masa ludzi pamiętałaby o sukcesach Wisły, a tak mało kto o tym słyszał, bo co nieco wspomnieli o tym w TVP. Echa o kompromitacjach Wisły z Levadią i Karabachem rozchodzą się jednak bardzo dobrze.
Przede wszystkim zadbać o dobrą prasę i wyniki. Od nowego sezonu będzie okazja do odbicia się od marketingowego dna - otwarcie stadionu i najprawdopodobniej możliwość występu w eliminacjach pucharów europejskich. Wtedy będzie można bardzo dużo ugrać.
Jeśli runda wiosenna będzie stać pod znakiem sukcesów na krajowym podwórku, to też będzie szansa na odzyskanie części sławy.
|