Od strony czysto osobistej - to był mój najlepszy rok w życiu. W końcu przejrzałem na oczy i przestałem się uganiać o kobietę, która primo - nie była tego warta, secundo - wykazywała niesamowitą zdolność do zwodzenia mnie fałszywymi obietnicami. Przejrzałem na oczy na szczęście i dostrzegłem tą, która była zawsze blisko i teraz od 8 miesięcy tworzymy świetną parę, jestem szczęśliwy.
Niestety powrót na boisko po zerwaniu i rekonstrukcji więzadeł krzyżowych zakończył się ponownym ich zerwaniem i plany o zrobieniu papierow na instruktora narciarskiego legły w gruzach, dodatkowo tym razem na rekonstrukcję będe musiał czekać ok 2 lata, także w tej materii jest tragedia. To wszystko za sprawą zbytniej elastyczności stawów, którą niestety zdiagnozowano mi dopiero po drugiej kontuzii..
Jak każdy przeżyłem powódź i Smoleńsk, co do wesołych zdarzeń także nie należało..
Sprawy Wiślackie na plus na pewno wyjazd do Poznania i powrót na R22, derby wygrane w 90 min oraz niezła postawa koszykarek w Eurolidze i piłkarzy w końcówce sezonu.
Na minus przegrane mistrzostwo, zatrudnienie Kasperczaka i Karabach..
Także nie był to rok zły, pod kilkoma względami najlepszy w moim życiu, ale pod kilkoma fatalny - przede wszystkim zdrowie. Nadzieje to przede wszystkim zachowanie pozytywnego trendu w sprawach osobistych, załatwienie sobie jakimś cudem szybszej rekonstrukcji, brak wydarzeń, które tak mocno uderzały w nasz kraj oraz oczywiście MP i zajebisty doping wiosną na całym otwartym R22
