orzeu napisał(a):

|
Idz jeden z drugim do takiej pracy, a po 5-10 latach bedziesz mial doswiadczenie zerowe, wiedzy nabytej zadnej, awans minimalny, wzrost pensji na poziomie troche wyzszym od inflacji, a na rynku pracy twoja wartosc bedzie zadna bo nikt nie szuka takich ludzi. Przy okazji bedziesz z kredytem ktory zamiast zzerac coraz mniej pensji utrzymuje sie na podobnym poziomie bo taki sobie zawod wybrales.
|
Właśnie taka sytuacja sprawiła, że Kraków nie jest atrakcyjnym rynkiem pracy, bo 1500zł można sobie zarabiać mieszkając pod jednym dachem z seniorami rodziny, gdzie tak naprawde nie masz żadnych wydatków związanych z życiem. Zbyt wielu wykwalifikowanych ludzi pracuje za marne 1500zł i może liczyć na 100zł jałmużnę, bo trudno to nazwać pożyczką

Ponadto pracują nie w swojej branży, nie dlatego że w swym fachu gówn* wiedzą, ale dlatego że nie ma miejsc pracy które wymagają ich kwalifikacji! I tak geodeci handlują mieszkaniami, geolodzy pracują w przewozie osób, ludzie po prawie są przedstawicielami marketingowymi! Dla mnie w tych branżach powinni robić ludzie po szkołach średnich a nie wyższych, a wyjeżdżać na zachód za pieniędzmi powinni Ci, którzy nie potrafią nic oprócz zbierania owoców i przekładania kartonów z palety na paletę!
orzeu napisał(a):

|
Normalny wysoko wykwalifiowany pracownik w swojej branzy po 10 latach stazu pracy zarabia 200% tego co na starcie. Czy to w biznesie, czy w IT czy w budowlance. W outsorcingu zarabia moze ze 30% wiecej. Normalny wysoko wykwalifikowany pracownik chcac godnie zyc, pracowac w swoim zawodzie za dobra pensje musi wyjechac z Krakowa. I wsrod moich znajomych w wieku 30+ mam na to dziesiatki przykladow.
|
W naszym mieście normalny wysoko wykwalifikowany pracownik w swojej branży obiera azymut na Skandynawię, bądź te zasr@ne (tfu!) Wyspy Brytyjskie. Ja w swoim fachu mam doskonałe rozeznanie co, gdzie i ile... i przykre jest że w WWA za to samo dostaje się 4 razy więcej, z tym że tu masz gówn* i umowę na czas nieokreślony, a w Stolycy witają Cię półrocznymi kontraktami

No niech będzie, że tam w pół roku zarobisz tyle co tu w 2 lata ale co potem? Mając na utrzymaniu dom i rodzinę nie mozna sobie pozwolić na skakanie z kwiatka na kwiatek.