emj10 napisał(a):

wiślak68,
Wybacz, ale kompletnie zapomniałem odpisać na Twojego posta sprzed kilku dni. Jako, że pora już nie ta to tylko tak w skrócie.
1. Rząd Belki uważam za udany z tego powodu, że działał stosunkowo sprawnie jak na rząd techniczny, a może bardziej rząd ekspertów, bo zarówno Hausner, jak i Kleiber, czy Socha mieli naprawdę wysokie kwalifikacje.
2. W kwestii nieudanego przekształcenia własnościowego szpitali nie zagłębiałem się w szczegóły, a bardziej zainteresował mnie fakt, że te partie były temu przeciwne, a szczególnie PO, która obecnie forsuje projekt bardzo zbliżony.
3. Świadom jestem, że taki proceder miał miejsce, ale nie dam sobie ręki uciąć, że to wyłącznie funfle Tuska puszczali szpitale z torbami. Może wiesz lepiej 
4. Jako, że od dziecka co druga dyskusja w jakiej brałem udział bierny, bądź czynny dotyczyła szeroko pojętego rolnictwa to dobrze pamiętam, że miała nastąpić wtedy racjonalizacja składek w KRUS-ie, ich zwiększenie i wyjęcie poza ten system przedsiębiorców rolnych oraz wszelkiej maści kombinatorów. Czy by to się udało to nie wiem, natomiast zdaję sobie sprawę, że po 5 latach dyskusja dotyczy tego samego...
Założenia niedoszłęj reformy KRUS-u, który kosztuje budżet 15 mld zł rocznie:
http://www.bankier.pl/wiadomosc/Plan...S-1248824.html
5. W sumie nie zaglądałem nigdy w głowę Hausnera, ale wydaje mi się, że te procenty jeśli nie oddają stanu faktycznego to są choć bliskie prawdy.
6. Jeśli chodzi o tą rezerwę to może źle to ubrałem w słowa, ale chodziło o to że o prawie 50 mld zł zwiększono w ciągu kilkunastu miesięcy dochody w budżecie państwa z 152 mld zł (wykonanie budżetu 2003) do 189 mld zł (planowany budżet 2006 z października 2005). Ostatecznie w 2006 roku dochody budżetowe wyniosły 193 mld zł, czyli jeszcze lepiej niż to było zapisane w pierwotnym projekcie.
Informacje z Przeglądów Rządowych:
czerwiec 2004 - http://www.poprzedniastrona.premier....menty/PR_6.pdf
październik 2006 - http://www.poprzedniastrona.premier....PR_10_2005.pdf
Dochody rosły w tym czasie bardzo dynamicznie, ale błędem PiS-u było to że przejedzono w dużej mierze te pieniądze i wydatki zaczęły rosnąć relatywnie tak samo szybko. Można było za te pieniądze naprawiać finanse publiczne. Nie wiadomo, czy ktoś zrobiłby wtedy inaczej, ale z perspektywy czasu można powiedzieć że zmarnowaliśmy wtedy dobry moment na reformy. A obecnie kolejny rząd marnuje 3 lata nic nie robiąc. Widać takie są już te nasze elity polityczne.
Edit: Jak ja liczę, 189 - 152 = prawie 30 Pora wrócić do szkoły.
|
Bynajmniej nie czuję się urażonny, ale miło że odpowiedziałeś (nie ukrywam że intrygowało mnie te 30 mld). Postaram się odpowiedzieć zwartym tekstem bo przy "cytatowaniu" robi się moim zdaniem bałagan:
1. Naprawdę trudno mi zrozumieć dlaczego uważasz że wysokie kwlifikacje miał Hausner (z wyksztalcenia politolog, kariera zawodowa to nauczyciel akademicki i etatowy działacz partyjny) i Socha (cała jego kariera to praca urzędnicza).
2. Mechanizm jest cały czas ten sam: nie ważne jakie są zmiany, ważne jest to kto je przeprowadza.
3. Nie zrozumiałeś. Gdyby robili to kumple Tuska to nie zmienialiby prawa. W tamtym czasie byli to biznesmeni spod znaku sierpa i młota.
4. Przyznam szczerze że naprawdę nie pamiętam co oni chcieli zrobić z KRUS. Faktem jest jednak że nie zrobili nic.
5. No to wyjaśnij mi jak przekładała się konkretna ustawa (czy rozporządzenie) na procenty? Ile procent za KRUS a ile za powiedzmy podatek Belki

Ja akurat znam Jurka Hausnera osobiście i byłbym raczej skłonny twierdzić że z jego strony był to taki specyficznie pojęty PR

.
6. No to się nam zagadka wyjasniła. O ile dobrze rozumiem to wziąłeś różnicę w realizacji przychodów za 2003 i planowanych przychodach za 2006 i dostałeś 30 mld wzrostu przychodów. I uważasz że ten wzrost w przychodach jest zasługą reform Jurka

. No na taką konkluzję emjocie to bym nie wpadł

. Bez nabijania (ale przyznam że ubawiłeś mnie serdecznie) weź proszę pod uwagę: koniunkturę gospodarczą (a zatem wplywy z PIT, VAT, CIT), zmiany w ustawodawstwie (zmiany stawek podatkowych, skali podatkowych, wprowadzanie nowych opłat, ceł, akcyzy), inflacje (i związany z tym wzrost danin), zmiany struktury budżetu (np: objecie przez budżet nowych pozycji), dotacje (choćby z UE) itp, itd. Emjocie przy całej sympatii ale "nie możesz porównywać dwóch zupełnie różnych systemów walutowych". Coś takiego ma sens jeszcze przy wydatkach (ale potrzebnych jest i tak mnóstwo korekt) ale przy analizowniu przychodów w kontekście "który rząd zarobił dla budżetu więcej" zupełnie nie ma sensu.