jeśli tylko można chciałbym się ustosunkować z nudów i pobieżnie do tezy Drozda na temat śladów kół na zdjęciach satelitarnych...
dlatego też spójrzmy na zdjęcie w wysokiej rozdzielczości tutaj - >
http://www.poczciarz.eu/gallery/albu...ydenckiego.jpg
jak rozumiem ślady kół o które chodzi, to te dwie ciemne smugi przed wrakiem zaraz na początku lasu (jeśli nie to następujący za chwilę wywód jest trochę zbędny, ale być może warty rozpatrzenia) :
za wikipedią
http://pl.wikipedia.org/wiki/Tu-154
Rozpiętość skrzydeł rządowego samolotu to 37,55 m
korzystając ze szkiców dostępnych na tej stronie
http://chrzanowski24.pl/blogi/kilka-...wa-tu-154m-lux
możemy sobie wyliczyć, że rozstaw osi to ~12m (nawet ciut mniej,może gdzieś to jest podane...ja nie znalazłem, więc sobie policzyłem

)
rozstaw osi to w takim wypadku powinien mieścić się pomiędzy 2,4 a 3 krotną długością normalnego samochodu kategorii B.
(pomijając już fakt, że linie które analizuję się zbiegają co by musiało oznaczać że koła się zbliżały do siebie jakimś cudem) w mało, której spróbowanej przeze mnie kombinacji ten oszacowany ze sporym błędem rozstaw osi zgadzał się z śladami o których mówię.
ale mniejsza z tym...
To tak tytułem rozrywkowego wstępu
Oto czemu bym odrzucił teorię o wylądowaniu:
- jak by wylądował normalnie, to raczej nie byłby tak rozbity...
-co by musieli wymyślić rosjanie, żeby rozczłonkować samolot w stosunkowo krótkim czasie na tak wiele kawałków? zdetonować? użyć nieznanej nikomu broni? znowu tak wcześnie nie było, żeby dało się potajemnie przeprowadzać eksplozje...
-a potem jeszcze rozrzucić po sporym terenie? w dodatku obracając spore elementy typu podwozie do góry nogami?
Wg. mnie logiczniejszy przebieg katastrofy jest ten przedstawiony przez MAK, niż Twój o lądowaniu.
a czy wyniknął on z błędu pilotów, czy też z celowego/niecelowego działania obsługi lotniska to już rozważania nie dla mnie i nie na dziś...
PS
Polska jest jednak narodem specjalistów z każdej dziedziny - żeby nie było, czuję się jednym z nich
