Cichy napisał(a):

yarow
czy do Ciebie dociera to, że Kaczyński 10 kwietnia był o pół roku od zakończenia swojej prezydentury?
6 miesięcy później zostałby byłym prezydentem, przez kolejne lata byłby zapewne mniej lub bardziej formalnym doradcą brata w opozycji, od czasu do czasu skomentowałby bieżące wydarzenia w tv. I tyle!
Politycznie nie znaczyłby nic!
Ewentualny zamach na niego tuż przed końcem kadencji jest głupotą i niedorzecznością.
|
Cichy,
widzę, że zabawiłeś się we wróżkę

Posiadasz szklaną kulę?
Byłby nikim? Popatrz co się dzieje: Pan "nikt" (i do tego dla mnie pan zbrodniarz), pan były prezydent (formalnie) RP gen. Jaruzelski zapraszany jest na posiedzenia RBN przez obecnego prezydenta. W kontekśce wizyty Miedwiediewa czyli spraw rosyjskich.
Jeszcze jedno: pomijasz fakt, że na pokładzie było 95 innych osób.
Cholernie ważni dla m.in. NATO ludzie. M.in. przyszły, szykowany na głównodowodzącego Paktu ŚP. Fr. Gągor.
O określonych poglądach geopolitycznych. Czy wiesz czym dla Rosji byłoby takie wydarzenie jak objęcie sil NATO i obsadzenie sztabu przez Polaków?
I bardzo prosta sprawa:
zatłuczenie za jednym zamachem polskiej elity wojskowo politycznej (+ ludzie kultury, mniej "szkodliwi") to nie lada gratka dla tak mściwych służb jak KGB czy jak to się tam teraz nazywa .
Następuje zmiana ekipy w Polsce. Na bardziej "miękką". Zmiana ekipy. Wymiana na wszystkich najważnieszych stanowiskach. Smoleńsk 2010 to nie tylko Lech Kaczyński.
-------------------
Przyjmując wersję "hard".