Markus napisał(a):

|
Dobrym przykładem że podobne ruchy są możliwe mogą być kluby Cypryjskie, które przecież jeszcze całkiem niedawno ustępowały najlepszym polskim we wszystkim, od pozycji marketingowej aż po możliwości finansowe. Czołowe kluby rumuńskie czy nawet bułgarskie też potrafiły nie jeden raz zaistnieć w Europie korzystając w znacznej mierze z pomocy obcokrajowców.
|
Częściowo satysfakcjonuje mnie Twoje przedstawienie sytuacji, choć nie do końca.
Kluby Cypryjskie podążyły drogą sprowadzania zagranicznych graczy, tyle że w większości wypadków były to podstrzałe gwiazdy wymagające odpowiednich do swojego nazwiska pieniędzy. Często byli to gracze z kartą na ręku, którym trzeba było dać w zamian spore kwoty za podpis i bardzo wysokie, w porównaniu z aktualną dyspozycją kontrakty. Jednocześnie pozyskiwanie takich zawodników prowadzi do tego, że kluby choć poprawiają swój poziom marketingowy oraz mimo wszystko sportowy(Cypryjczycy to większe ogórki od Polaków), to co okno wymianiają większą część swojej kadry. Czy taki sposób poprawiania sytuacji sportowej klubu, jak i całej ligi jest dobry...? Być może tak ale bądź co nie bądź wiąże się to ze sporym wkładem pieniężnym, na który w chwili obecnej Wisła nie może sobie pozwolić, a przykład Smolarka pokazuje, że nie koniecznie gość z głośnym nazwiskiem zmieni coś w naszej grze.
Biorąc pod lupę sytuację klubów Rumuńskich czy Bułgarskich, trzeba zauważyć, że zagraniczni zawodnicy, którzy do nich przychodzili/przychodzą kosztują spore pieniądze. Nierzadko ponad 1 mln E i także nie zawsze są strzałem w dziesiątkę. Faktycznie kluby z tych lig, a szczególnie z ligi Rumuńskiej odnosiły "sukcesy" w Europejskich pucharach ale nie potrafiły utrzymać swojej pozycji na długi okres czasu. Czy ta droga jest odpowiednia...? Możliwe, tyle że wiąże się ze sporymi wydatkami, na które najwyraźniej nas nie stać.
Pozostaje jeszcze pytanie czy jesteśmy w stanie wyszukać zawodników, którzy nie kosztują jeszcze dużych pieniędzy i nikt się nimi nie interesuje, bo jeśli jednak jesteśmy to wszystko w porządku. Natomiast jeśli nie jesteśmy to pozostaje nam ściąganie zawodników, którzy jak Rodionov(ok.500tysE), Dembele(ok.1-2mlnE) czy Cleo(ok.2-3mlnE) kosztują tyle, że pozostaje nam się oblizać smaczkiem.
Na koniec rodzi się pytanie czy lepszym rozwiązaniem jest strzelanie na ślepo w zawodników pokroju Bunozy, Cikosa, Boukhariego, Riosa czy kupno "słabych" aczkolwiek sprawdzonych na ligowym podwórku kopaczy pokroju Robaka, Soboty, Mili itp.
__________________________________________________ _____________________________________________
Oczywisty jest fakt, że dobry gracz zagraniczny jest lepszy od Polskiego "szrotu", tyle że najpierw musimy odpowiednio rozbudować siatkę skautów, bazę treningową oraz doprowadzić do zapełniania całego stadionu, żeby zarówno poziom naszych poszukiwań, jak i budżet stał na odpowiednim do zamiarów poziomie. Problem polega na tym, że aby to osiągnąć musimy w między czasie odnosić sukcesy choćby na krajowym podwórku, co by podtrzymać nasz poziom marketningowy jak i finansowy, a do tego potrzebne są choćby uzupełnienia składu na słabo obsadzonych pozycjach jak atak, środek oraz boki obrony. W tym celu możemy śiągać nieznaych zagranicznych graczy jak ten darmowy Serb, którym się ponoc interesujemy bądź mimo wszystko kopacze, których znamy, a którym dajmy na to kończy się kontrakt, jak np. Wróbel, Plizga, Gol, Bandrowski czy kilku innych.
Pozdrawiam