Pablo84 napisał(a):

Jova, to pretensję, miej do kogoś innego.2.5 roku temy to sprowadzaliśmy Gargułe, który był swojego czasu uważany za jednego z najlepszych polskich i wielką nadzieją polskiej piłki , tak jak i Łobodzinskiego, który też był uznawany za ogromny talent , ale jak wiadomo nie wypalił.
Nie można mieć w Wiśle wszystkich.
No i ile jest tych Mierzejewskich i Peszków w Polskiej lidze?To są młodzi obiecujący piłkarze?Nie to są piłkarze juz ukształtowani a my rozmawiamy o młodych, których możemy sciągnąć do Wisły by byli wzmocnieniem
|
Gargułę podpisaliśmy wiosną 2009. Nie sądzę by można było z czystym sumieniem powiedzieć, że ten piłkarz zawiódł. Raczej zniszczyły go czynniki losowe. Łobodziński przyszedł na wiosnę 2008 i absolutnie zgadzam się - nie sprawdził się. Próbujesz pokazać, że pozyskanie tych piłkarzy w jakiś sposób wykluczało transfery Peszki i Mierzejewskiego? Peszko trafił do Lecha za grosze, w lecie 2008, a więc w momencie, kiedy my już wiedzieliśmy, że Łobo gra poniżej oczekiwań. Mierzejewski to nominalny lewy pomocnik, więc raczej rywalizowałby z kończącym wiślacką przygodę Zieńczukiem niż Gargułą. Można było go ogrywać jako przyszłego następcę doświadczonego piłkarza mającego pewne miejsce w składzie, na takiej samej zasadzie jak dziś Wilk czeka by wskoczyć na miejsce Sobola. W naszej kadrze było miejsce dla tych piłkarzy i gdyby ktoś w porę dostrzegł ich potencjał to dziś mielibyśmy dwóch świetnych zawodników.
Tanich i rozwojowych piłkarzy jak najbardziej można znaleźć także w polskiej lidze. Nie ma sensu skreślać ich tylko ze względu na narodowość, bo obcokrajowcy których sprowadzamy to najczęściej też nie są żadni wirtuozi i wcale nie dają znacznie większej nadziei na sportowy rozwój.
fanfan napisał(a):

|
(...) Oczywiście musimy monitorować niższe ligi i wyszukiwać utalentowanych chłopaków , później najlepszych sprowadzać ale i tak wtedy nie będziemy mieli pewności czy się sprawdzą. To nie jest takie proste.
|
Chyba się nie zrozumieliśmy. Zgadzam się z całym Twoim postem. Chodziło mi o to, że szukając zagranicznych piłkarzy nie należy zapominać o krajowych zawodnikach. Nie oszukujmy się. Niezależnie od narodowości większość zawodników, których sprowadzimy nie zostanie gwiazdami zespołu. To uroki robienia transferów za 300 tys. Euro. Nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że istnieją dwie skrajności, w które Pablo zdaje się wierzyć - "chujowi i drodzy" Polacy oraz tani i rozwojowi gracze zagraniczni. Praktyka pokazuje, że większość kopaczy trafiających do naszej ligi to szrot niezależnie od ich miejsca urodzenia. Nie próbowałem pokazać, że zawodnicy pokroju Peszki i Mierzejewskiego to jakieś normalne, przeciętne przypadki. Wiem, że to wyjątki od reguły. Rzecz w tym, ze obcokrajowcy zostający gwiazdami naszej ligi to też szczególne przypadki.
Markus napisał(a):

|
Ja sformułowałbym tego typu myśl nieco inaczej: Zarówno w Polsce jak i zagranicą jest mnóstwo słabiutkich piłkarzy, nawet w odniesieniu do warunków naszej ekstraklasy. Ale zagranicą jest znacznie więcej tych relatywnie dobrych, za których nie trzeba równie mocno przepłacać.
|
I tu rodzi się problem - jaki procent z tych relatywnie dobrych udałoby się przekonać do gry w Polsce?