...:::Tomo:::... napisał(a):

|
Obraniak to inna kwestia, ma mentalność francuza, mówi w tym języku, ale korzenie ma polskie więc to inna sprawa.
|
Tomo sformułował tu pewną myśl, która co chwilę przewija się przez forum. "Korzenie" czynią kogoś Polakiem lub bardziej "polskim" od obcokrajowców żyjący w tym kraju od wielu lat. Moim zdaniem to bzdura.
Teoretycznie jestem w połowie Serbem. Swoich serbskich "korzeni" nie muszę szukać wśród dziadków i pradziadków. Wystarczy, że spojrzę o jedno pokolenie wstecz. Uważam się tylko i wyłącznie za Polaka. Tu się wychowałem. Ten kraj znam. Mówię i myślę tylko po Polsku. Serbia jest dla mnie obca tak samo jak Hiszpania lub Chiny.
Mając to doświadczenie analizuję sytuację Obraniaka i nie wierzę, że on uważa się za Polaka. To Francuz, który wiedział, że nie jest wystarczająco dobry by reprezentować swoją ojczyznę. Teraz gdy już gra w kadrze Polski nawet nie próbuje poznać języka i kraju. Dla niego zgrupowania kadry to same mecze wyjazdowe.
Historii Boenischa nie znam zbyt dobrze, ale skoro facet nie potrafi udzielić prostego wywiadu w języku rodziców jego "polskość" jest dla mnie wątpliwa.
Moim zdaniem bardziej "polscy" są ludzie, którzy żyją tu od lat. Znają nasz kraj, język, tradycje i mentalność. Taki Cantoro, Vuković czy inny Hernani bardziej zasługują/zasługiwali na koszulkę z białym orłem niż Obraniak, którego "polskość" przejawia się tylko w nazwisku. Arboleda to chyba trochę inny przypadek. Widziałem mało wywiadów z tym zawodnikiem i nie wiem czy czuje się jakoś szczególnie związany z Polską. Mimo wszystko nawet Arboleda ma więcej wspólnego z tym krajem niż Obraniak.
Jeśli założymy, że te "korzenie" są jednak coś warte, że posiadanie przodków z danego kraju daje komuś jakąś szczególną więź z krajem to czy to nie oznacza, że każdy z nas może reprezentować Etiopię (
Mitochondrialna Ewa)?
