|
Właściwie to z pucharów w wydaniu Wisły Cupiała zapamiętałem namiot Cupiała i ciąg dalszy obciachu 12-to letniego Wisły Cupiała w tych pucharach, aż po Levadię i Karabach. Zgadzam się tutaj z poprzednikami i dodam tylko, że Rutkowski , mimo że biedniejszy, lepiej pojął piłkarski biznes i nie patyczkuje się w tańcu z piłkarzami, jak Wisła z przysłowiowym Łobodzińskim w ramach minimalizmu klubowego, który potem na boisku, zwłaszcza europejskim, tak ochoczo i bezwstydnie stosują jej piłkarze. Podobnie jak przedmówcy, mam nadzieję, że Cupiał odstąpi od tego "anty-pucharowego" minimalizmu i pozwoli Holendrom nauczyć Wisłę profesjonalizmu na każdym jej kroku a szczególnie nauczy ją zarabiania na siebie w pucharach, a to oznacza zmianę mentalności w Wiśle lub wymianę mentalnych minimalistów czy nieudaczników, na ludzi zdolnych bez żadnych kompleksów, zmierzyć się z wyzwaniami Wisły i marzeniami samego Cupiała. Od teraz mistrz Polski ma już obowiązki pucharowe, bo podwórkowa zabawa zabawą, nawet bezwstydną w wydaniu europejskim, ale na chleb trzeba zarabiać, zwłaszcza w pucharach, żeby się realnie utrzymać na tym poziomie mistrzowskim i dlatego śmierć minimalistów jest naturalną koleją rzeczy. Śnieg nie śnieg, szczęście nie pech, Amica robi swoje a Wisła w pucharach wyłącznie się kompromituje.
Ostatnio edytowane przez kot : 05.12.2010 o godz. 23:17.
Nie ma rzeczy niemożliwych.
|