"W przyszłym roku pracodawcy mogą płacić za pracowników większą składkę rentową - pisze "Rzeczpospolita". W rządzie trwa dyskusja dotycząca skali ewentualnej podwyżki.
Według cytowanego przez "Rzeczpospolitą" urzędnika z otoczenia premiera, decyzja polityczna w tej sprawie już zapadła. Rząd na razie nie rozważa podwyżki składki płaconej przez pracowników.
Według Pawła Arndta, szefa sejmowej komisji finansów publicznych, projekt nowelizacji ustawy o ubezpieczeniach społecznych powinien trafić pod obrady Sejmu po świętach. Podwyżka nie nastąpi więc od stycznia, ale nie ma przeszkód, by przeprowadzić ją w ciągu roku.
Według informacji "Rzeczpospolitej", najwięcej zwolenników ma koncepcja powrotu składki do poziomu z 2007 roku, a więc 6,5 procent wynagrodzenia. Za taką propozycją opowiada się między innymi szef doradców premiera, Michał Boni."

Ostatnio jak mówili, że się nad VATem tylko zastanawiają to wprowadzili go chyba jakoś 2 tygodnie później. Obstawiam, że w lutym składka pójdzie w górę. W tym kontekście lepiej widać po co była w sejmie ta cała szopka z dotacjami dla partii politycznych i "przypadkowa" nieobecność 16 posłów PO

.
Stworzyć wrażenie, że się rząd martwi o nasze finanse a następnie podnieść bezczelnie kolejny podatek - fantastyczna zagrywka marketingowa.
Przy okazji w gronie moich znajomych, ale przecież nie tylko moich, coraz częściej mówi się o sposobach legalnego unikania płacenia różnych haraczy na rzecz bankrutującego państwa. To pokazuje, że na tych podwyżkach rząd premiera Tuska może wyjść jak Zabłocki na mydle lub innymi słowy - chciwy traci dwukrotnie.