|
Wisła Kraków to nie tylko suche miejsce w tabeli.
Paradoksalnie to była jedna z lepszych rund w ostatnich latach.
Piłkarsko na początku tej rundy byliśmy w głębokiej czarnej d... W napadzie mieliśmy PB i MŻ, jeden chimeryczny, bez formy i chęci gry, drugi zdecydowanie bliżej emerytury. Joker, który musiał być liderem. A i oczywiście PM, szalony jeździec bez pojęcia o taktyce i współdziałaniu na boisku.
Środek składał się z zawodników, bądź powracających po kontuzji, bądź niespełniających oczekiwań i Radka.
Obrona - całkowicie rozwalona. Szkoda słów. Bramkarze, jeden młody i dwóch potrafiących popełnić szkolne, juniorskie błędy.
Mieliśmy drużynę, która już praktycznie od roku nie potrafiła wymienić trzech podań, skonstruować kontrataku czy ataku pozycyjnego. Nasza pozycja w lidze w poprzednim sezonie wynikała z posiadania dwóch obrońców wystających daleko poza poziom ligi polskiej. Tyle, że w tej rundzie ich już nie było.
Mieliśmy drużynę, która nie przepracowała okresu przygotowawczego a braki kondycyjne i szybkościowe raziły.
Drużyna, to zresztą określenie na wyrost. Podziały i niezgranie widoczne gołym okiem.
A mimo to potrafiliśmy się podnieść. I to jest piękne.
Nie twierdzę, że ta drużyna jest jakaś wyjątkowa, idzie na mistrza itd. Ale jeżeli ktoś oglądał nie z pozycji TV mecze w Sosnowcu (zwłaszcza z Cracovią i Legią), na SS i ostatnie nie może nie zauważyć różnicy. Niestety lepsze momenty gry i mecze przeplatane są z gorszymi.
W tej rundzie było wiele gorzkich porażek. Ale w pamięci pozostaną: przewalcowanie Legii i gol Boukhariego w 95 minucie.
Mieliśmy dużo szczęścia w tej rundzie. Gdyby czołowe drużyny grały swoje, nasze straty byłyby pewnie tak duże, że pudło na końcu byłoby nierealne.
A tak potencjalnie mamy szanse nawet na mistrza.
To była runda powrotu na R22. O ile wyjazdy do Sosnowca były klimatyczne, a momentami zabawne to SS bez antydepresantów trudno było znieść.
Widok stadionu i boiska spowitego wiślackimi flagami przed pierwszym meczem nie do zapomnienia.
I to miłe rozczarowanie, że ten stadion, nie jest aż tak zły jak się zapowiadał.
To była wreszcie runda "naprostowania" organizacyjnego Wisły.
Doczekaliśmy się Prezesa, doczekaliśmy się dyrektora sportowego. O ich jakości przekonamy się po przerwie zimowej.
Doczekaliśmy się też zmian w sposobie prowadzenia treningów i pracy piłkarzy.
Jeżeli porównamy stan z początku i końca i drogę, jaką przeszliśmy to runda była jedną z lepszych.
Ja jestem zadowolony, bo mogliśmy równie dobrze być w strefie spadkowej, z przegranymi derbami, ze stadionem nie nadającym się do użytku i jakimś telefonikowcem jako prezesem.
No i polską myślą szkoleniową na ławce.
Prawdziwy egzamin dopiero przed Wisłą. Mądre wzmocnienia (jestem realistą, nie liczę na jakieś super transfery, ale na dwóch, trzech dobrze dobranych zawodników) i dobrze przepracowany okres przygotowawczy to podstawa. Zmiany w marketingu tak, aby udało się regularnie osiągać 20-25 tysięcy kibiców na meczu. No i ruszenie z bazą treningową. Bardzo dużo pracy przed Wisłą tej zimy.
|