|
Wiadomo że mecz mógł się zakończyć remisem. Polonia miała swoje okazje. Ale generalnie jestem lekko zbudowany wczorajszym spotkaniem.
Maaskant zagrał podobnie jak z Lechem. Zaczęliśmy cofnięci i przyczajeni ale nie przestraszeni. Nie daliśmy się już tak stłamsić jak w Poznaniu i szybciej przejęliśmy kontrolę nad grą. Trener znając szybkość przykładowo Mierzejewskiego, Sobiecha i nasze problemy ze zrozumieniem i ze zgraniem nie chciał grać otwartej piłki wyczekując na swoje szanse.
I tych mieliśmy sporo, zwłaszcza w drugiej połowie gdy gospodarze ruszyli do ataków. I tu Wiślakom należy się krytyka że chociaż jednej z tych szans nie wykorzystali.
Co do gry obronnej to zwróciłbym uwagę że przez blisko 3/4 meczu Polonia waliła głową w mur, ich akcje były przerywane i blokowane. Dopiero w końcówce mieli dwie sytuacje gdy zagrali już wybitnie ofensywnie a my za głęboko się cofnęliśmy.
Wynik cieszy, przebłyski niezłej gry też. Przychylam się do opinii że z tej mąki będzie chleb.
|