HEDu napisał(a):

|
Polaczki są za dobrze opłacane. My tyramy za 900zł netto, a oni minimalnie biorą w ekstraklasie te 10 tysiaków, i im ma sie chciec grac? hahaha. Maja wszystko, graja dobrze, maja tyle, graja zle, maja tyle samo. W futbolu liczy sie tylko kasa. Chleją, imprezują, a potem maja siły na 30 minut.
|
Polaczki są opłacane, jak to raczyłeś się byłeś wyrazić, na tyle, na ile ktoś jest ich w stanie opłacić. Skoro, pracodawca bardziej ceni sobie piłkarza, który imprezuje, lecz szybciej biega na trzeźwo - to taki będzie zarabiał więcej, niż ten, który siedzi w domu, a na trzeźwo biega wolniej. Przeceniani? Widocznie są tacy, którzy są w stanie zaoferować im te pieniądze i chcę je oferować (np. Wojciechowski). Nikt go nie zmusza, wolny rynek działa.
Dziesięć tysięcy to nie jest astronomiczna kwota, no może nie dla trzydziestoletniego wykształconego i obrotnego Polaka. Jeśli zarabiasz dziewięćset złotych, to znaczy, że albo jesteś niezaradny życiowo, albo Twoje kwalifikacje nie znajdują uznania w oczach potencjalnego pracodawcy.
Bez przesady, w Polsce jest na tyle wolnego rynku, że jeśli ktoś chce, to sobie poradzi. Oczywiście potem oszaleje z rozpaczy, gdy zobaczy, ile z jego ciężko zapracowanej pensji idzie na podatki i ZUS, ale wypracować te pieniądze można.
Robią to właśnie nasi piłkarze. Jestem przekonany o tym, że gdy pojawi się gracz, który dorównuje umiejętnościami imprezowiczom, a do tego przykłada się do treningów, prowadzi sportowy tryb życia - to prędzej, czy później znajdzie się w jednym z większych polskich klubów z potężną pensją i opaską kapitańską. Kluby, które go nie zakontraktują, poniosą porażkę i słono za swoją indolencję zapłacą wynikami sportowymi. Itd. Tak to działa.
Nie trzeba nikogo wieszać na drzewie i ustanawiać ustawowych pensji maksymalnych.