saklak1906 napisał(a):

. A nie oszukujmy Polskie kluby nie sa na to przygotowanie, nie umieja przyciagnac kibicow, a tym bardziej ich obsluzyc.
.
|
Dokładnie. Polskie kluby nie umieją przyciagnąc kibiców. Nie ma odpowiednich działań marketingowych, bo nikt się na marketingu nie zna..
Ale jest na to rada. Kibiców nie trzeba namawiać, przyciągać kampaniami, reklamami, biletami po 1zł, promocjami, szopkami przedmeczowymi, itp. Kibic przyjdzie sam by obejrzeć konkretną, dobrą markę, silny klub, który zagwarantuje poziom i emocje.
I trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie kto jest tą marką i tym klubem? Odra, Podbeskidzie, Piast, Radzionków? Nie. Kibic chce oglądać potyczki Wisły, Legii, Amiki, daj Boże Śląska i Lechii na nowych stadionach i z dobrą publiką. Kibic chce mieć radoche, ze przyjeżdża zadufana Warszafka i z pokorą odjeżdza z bagażem 4 goli. To jest to coś, czego nie da zwycięstwo takim samym rezultatem z ekipą z Radzionkowa.
W ekstraklasie mają bić się konkretne, uznane firmy, z nowymi stadionami i najlepiej rzeszą wielu kibiców. Bez problemów z licencjami, murawami, korupcjami, wypłatami, itp. bzdetami 1szo ligowymi.
Oczywiście jak trafi się nam takie Hoffenhaim to też będzie pięknie, ale na razie brak perspektyw w małych miastach na ekstraklase.
Podstawą tak małej ligi musiała by być duża rotacja, która zmuszała by kluby do inwestowania i podnoszenia poziomu. Rotacja ta by miała polegać na tym, żeby nie było tak, że gra 10 klubów, jeden spada, jeden awansuje i po awansie znów spada. Nie można dopuścić do tego, żeby wykrystalizowała się nam elita 9 klubów, która jest zawsze pewna utrzymania a jakiś tam kopciuszek wymienia się z innym z pierwszej ligi co sezon. Tego samego nie może być jeśli chodzi o walke o mistrza. Nie może być tak, że załóżmy Legia i Wisła walczą o tytuł (jak Celtic z Rangersami). Konkurencja my być duża i poziom wysoki. Zmusi to kluby do wykładania większej kasy.
Tym sposobem dobrze by było, żeby spadkiem zagrozone były co najmniej 3 kluby, + jeden by spadał automatycznie. Po sezonie te trzy kluby zagrały by po meczu między sobą (dodatkowe mecze/emocje dla kibiców + dłuższy sezon dla klubów, które o puchary nie walczą, kasa za bilety, transmisje, itp)
... i również w pierwszej lidze 1szy awansuje, 2,3,4 klub grają między sobą baraże i tym sposobem najgorszy z eklasy( z barażów) gra z najlepszym z 1szej ligi (z barażów) o pozostanie/awans do eklasy.
I co mamy?
Długi sezon, emocje, nikt nie jest pewien awansu/utrzymania praktycznie do końca, cały czas walka o jakiś cel.
Oczywiście na zdrowych zasadach. Nie masz stadionu na eklase, zająłeś pierwsze miejsce w 1szej lidze to i tak nie awansujesz. Nie dla psa kiełbasa. Nie dla dziurawych dachów ekstraklasa.
Konkurencja musi być. Najgorsze co może się nam przytrafić to ponowna dominacja Wisły w lidze. Byliśmy najlepsi w lidze, która nic nie znaczyła. Znaczy to tyle, ze nic z tego nie mamy i biją nas Estończycy i Azerowie. Myśleliśmy, że jesteśmy najlepsi a oprócz kolejnych tytułów nic znaczącego nie osiągnęliśmy..
Nie dla Wisły, która z każdym wygrywa 4:0. Liga ma być wyrównana, a żeby tak było muszą w niej grać równorzędne kluby. Tylko to podniesie nas z kolan i pozwoli jak równy z równym grać z.. Azerami

Powiększenie liczby drużyn w Eklasie to strzał w kolano i kolejne lata stagnacji.