Strasznie Małecki się se sobą kłócił schodząc

. Wyglądało, że wyklinał nieźle. Jakoś trudno mi uwierzyć, że na swoją grę wyklinał, sądzę, że mówił trenerowi to, czego w oczy mu nie powie. Należy to chyba uznać za dobry kierunek - zamiast robić aferę czy obrażać się pozłorzeczył nieco pod nosem. Czekam kiedy (jeśli w ogóle) stać go będzie na refleksję na temat własnej kiepskiej gry.
No, ale nie od razu Kraków zbudowano.