|
Ale jaki wyrok? Przecież korupcja w sporcie jest ścigana jest dopiero od 2003 roku przez prokuraturę. Dopiero wtedy zmieniono prawo. Wtedy nie mogło być wyroku bo sprzedanie meczu nie było przestępstwem.
Cytuje:
Podobna sprawa miała miejsce w 1993 r., gdy Legia Warszawa w wyjazdowym meczu wygrała w "cudowny" sposób z Wisłą Kraków 6:0. To wystarczyło do mistrzowskiego tytułu (odebranego później na rzecz Lecha Poznań), choć ŁKS "rozgromił" Olimpię Poznań 7:1. - Co najmniej czterem piłkarzom byłem w stanie udowodnić przekupstwo, ale nie było na to odpowiedniego paragrafu w kodeksie karnym - wspomina Marek Miarczyński, który w Prokuraturze Kraków Krowodrze prowadził wtedy tę sprawę.
Zacytuje jeszcze waszego piłkarza:
- Nie mam cienia wątpliwości. Oglądałem ten mecz z ławki rezerwowych. Tamci grali jak pijani we mgle. A Legia podejmowała ryzyko, jakiego by pod presją wyniku za nic nie podjęła, gdyby obawiała się prawdziwych kontrataków. Trener Wójcik przez ogromną komórkę dowiadywał się, jaki jest wynik w Łodzi (gdzie ŁKS grał z Olimpią). I pokazywał, ile jeszcze bramek trzeba strzelić. Co najciekawsze, tymi wskazówkami byli tak samo zainteresowani legioniści, jak i wiślacy - opowiada Szczęsny na łamach Dużego Formatu, dodatku do Gazety Wyborczej. - Mówię wprost, że Legia kupiła ten mecz. Teraz, na amatorskim meczu, spotkałem dwóch zawodników tamtej Wisły, którzy mi opowiadali, że wtedy nie mieli wyjścia, bo dostali przykaz z góry, żeby ten mecz puścić.
Ostatnio edytowane przez Fan Lecha : 21.11.2010 o godz. 16:25.
|