|
Wygraliśmy dwa najważniejsze mecze w tym sezonie strzelając 5 bramek i nie tracąc żadnej i to w sytuacji, gdy wydawało się, że ten sezon będzie można totalnie spisać na straty. Krytykowanie Maaskanta nie ma w ogóle sensu, gdyż efekty jego pracy będzie można poznać w następnej rundzie. Odnieśliśmy jedno z najbardziej spektakularnych zwycięstw w ostatnich latach i to z Legią, która była na fali wznoszącej, w którą zainwestowano duże pieniądze i w sytuacji, gdy w defensywie mamy jednego klasowego zawodnika - Chaveza.
Ciężko byłoby znaleźć lepszego fachowca niż Holender. Śmiem twierdzić, iż Maaskant jest dla Wisły znacznie lepszym rozwiązaniem niż Petrescu. Holender jest w stanie połączyć filozofię hard work z finezyjną grą w ofensywie. Nie rozbrajajcie mnie tekstami o polskich szkoleniowcach, bo najzdolniejszy ich przedstawiciel - złotousty Maciuś wczoraj pokazał klasę. Zresztą w zeszłym sezonie mając w obronie Alvareza, Głowackiego Marcelo, Diaza też się nie popisał przegrywając z Legią i Cracovią u siebie.
Wisła ma naprawdę potężne braki kadrowe i poskładanie jej do kupy nie jest rzeczą łatwą. Mimo wszystko Bunoza i Paljic to nie są piłkarze pokroju Wisły. Brożek nie ma zmiennika z prawdziwego zdarzenia. Garguła gra w kratkę. Sobol czasami nie wyrabia kondycyjnie. Boukhari ma nadwagę. Jirsak jest człowiekiem, który potrafi zagrać jak Xavi, a resztę meczu grać na poziomie ME. Małecki gra dobrze jak nie zabaluje wcześniej. Do tego dochodzą podziały w drużynie i mieszanka narodowości. Stworzyć z takiej zbieraniny drużynę, to dużą sztuka.
Cieszy fakt, że Chavez już chyba dostosował się do gry w Europie i będzie to piłkarz na miarę Głowackiego. Cikosz z każdym meczem wygląda lepiej. Czarek Wilk prawie zawsze daje pozytywne zmiany. Dobrze, że wreszcie Kirm zaczął grać na przyzwoitym poziomie.
Wydaje mi się, że w tym wszystkim jest spora zasługa Maaskanta. Widać, że uczy się na błędach i dlatego skończyło się faworyzowanie Żurawia i Boukhariego.
|