Ale co się stało?
Dośrodkowanie Jirsaka była idealnie wymierzone w to właśnie miejsce między dwóch obrońców, nie było w tym żadnego farta. Kilka minut wcześniej w podobnej sytuacji wrzucał Mały i jak to zrobił każdy chyba widział, Brożek na szczudłach by tej piłki nie złapał. Ćwierć-sytuacja? Chyba zupełnie inny mecz oglądaliśmy.
Brawo dla całej drużyny ale szczególnie dla Pawełka, facet, który praktycznie od początku swojego pobytu w Wiśle ma pod górkę ratuje nam kolejny raz w tym sezonie dupę, gdyby Manu Strzelił na 0-1 kto wie jakby się to spotkanie potoczyło.
To, że Brożek coś ukłuje było niemal pewne, zawsze kiedy gramy z Legią, niezależnie od tego gdzie i w jakiej obie drużyny są formie Brożek coś trafia.
Mnie szczególnie cieszy, że mimo różnic językowych w drużynie wytworzyła się fajna kozacka atmosfera, nikt nie odpuszczał, ogień, zacięcie na twarzach, zawsze taką Wisłe chciałoby się oglądać

Paljic nie raz w strone sektora E pokazywał zaciśnięte pięści, widać było to zaangażowanie, buzujące emocje. Chyba można rzec że powoli tworzy się nam team spirit
