uzytkownik_forum napisał(a):

Polecam teze trochę zimnej wody na ochłodzenie. Prawda jest taka, że w pierwszych minutach rzucilismy się na Legię, lecz bez bramki, na co Legia zareagowała wyższym pressingiem i straciliśmy pęd, a oni zaczęli sie powoli rozkręcać. Był to okres, gdzie powoli zaczęła się rysowac przewaga gości, przynajmniej jesli chodzi o płynnośc akcji, bo odniosłem wrażenie, że Wisła grała kombinacyjnie, ale z mnóstwem przypadkowości, skoków, bez pomysłu. Bramka Brożka wpadła w idealnym momencie, gdyż skutecznie podcięła skrzydła Legii, któa ogarnęła sie po pierwszej fazie pierwszej odsłony i grożnie atakowała, m.in owa setka wyciągnięta przez Pawełka. Po golu Brożka siadle sobuie lekko na tyłkach, a co było potem, to każdy juz widział, czyli z każdą minutą bylismy lepi, choc w pierwszej połowie to kwestia sporna. W drugiej zdecydowanie dominowalismy, i każdy gol dobijał przyjezdnych mobilizując naszych, co w sumie nie dziwi. Podobnie było też z Lechią; wniosek tego jest taki, że Wisła potrafi się rozkręcać, lecz potrzebuje do tego impulsu bramkowego, i zwłaszcza widac to u siebie. Natomiast na wyjazdach nie jest kolorowo, vide Poznąń czy Kałuża. Gdyby nie bramka Brożka, tylko pierwszy gol dla Legii to kto wie, w jakich nastrojach bylibyśmy teraz. Jak to sie mów i żargonie - "Ta bramka ustawiła mecz"
|
pozwól że dzisiaj będziemy świętować a do obiektywizmu wrócimy od poniedziałku
