|
Moim zdaniem, nie należy oceniać trenerów Wisły na przestrzeni ostatniej dekady poprzez europejskie puchary, ale przez dokonania na krajowym podwórku. Każdy trener prowadzący Wisłę w ostatnim dziesięcioleciu kompromitował się na arenie europejskiej. Oczywiście nie liczę „ratowników” Kulawików, Nawałków, czy Moskalów, którzy trenowali krótko Białą Gwiazdę. Nawet Wasz „wybawiciel” - Petrescu, dostał w tyłek na Reymonta od ostatniego w lidze w tamtym okresie Iraklisu Saloniki. Co do trenera Skorży, to nie wydaje mi się, żeby w głównej mierze to Kosowski, grający notabene jedną tylko rundę za Skorży, był architektem Mistrzostwa Polski w 2008 roku. Fakt, dał wiele tamtej drużynie, ale jak wytłumaczyć następny sezon, gdzie nie było w Wiśle piłkarza urodzonego w Ostrowcu Świętokrzyskim? Co osiągnął Skorża w Wiśle to nikt mu tego nie odbierze. Tak jak może sobie zapisać w CV dwa Mistrzostwa Polski, tak też i blamaże z Levadią, odpadnięcie ze słabym Tottenhamem, porażka z Cracovia u siebie od ponad 50 lat, notoryczne lanie przez Lecha i Legię. Co do naszego trenera, to wydaje mi się, że jednak jest trochę za miękki, przynajmniej w mediach sprawia takie wrażenie. Jestem jednak zdania, żeby Holender trenował Wisłę co najmniej do końca kontrakt. Niech w końcu będzie jakaś stabilizacja na ławce trenerskiej. Marzy mi się model Manchesteru United, gdzie Szkot trenuje "Czerwone Diabły od blisko 24 lat.
Co do dzisiejszego meczu to odczuwam niepokój, ale cały czas mam w głowie cytat z weszlo, że kto nie wygra z Legią ten frajer. Oby Wisła się nim nie okazała.
|