|
Kocie - ja również mam szacunek dla Cupiała za to, że włożył w Wisłę mnóstwo pieniędzy, ale prawda jest taka, że wiecznie długu Wisła nie będzie mogła spłacać, a chcąc budować dobrą drużynę trzeba w nią jednak inwestować. Widząc, że wszystkie duże kluby(Polonia, Lech, Legia) budują swoje drużyny dość solidnie, to Wisła przez to zwracanie długu straciła - chodzi mi generalnie o sytuację nie dzisiejszą, tylko o sytuację od roku 2003, kiedy to Cupiał zaprzestał ładować pieniądze w klub, a cały czas chciał by ten dług był mu spłacany. Teraz zaczyna się rywalizacja, kluby zaczynają się budować za naprawdę relatywnie duże pieniądze i zaczyna to wychodzić, jak np. takiemu Lechowi w LE.
Dlatego osobiście liczę na pewną konsekwencję ze strony działaczy, by nie zwalniali Maaskanta, tylko dali mu popracować te 2 lata na spokojnie, nawet kosztem braku gry w europejskich pucharach, choć ja liczę, że jednak będziemy w nich grać. Chodzi tutaj jedynie o to, że nie po to Basałaj znalazł relatywnie dobrego, jak na nasze warunki, trenera w spółce z Valcksem, by go teraz, po raptem 2 i pół miesiąca zwalniać z klubu - to by było posunięcie horrendalne i zupełnie nie zrozumiałe dla mnie i dla wielu kibiców. Trenerów nie zatrudnia się na 2 miesiące, tylko daje się im czas. Dlatego wszystkie decyzje o wyrzucaniu trenerów po raptem kilku, bo w przypadku Maaskanta byłoby to 9 spotkań w lidze, meczach jest idiotyzmem. Trzeba dać mu przepracować solidnie ze 2 okresy przygotowawcze, przy takim stanie materiału jaki jest, by sprawdzić na co go stać. A wierzę, że na dużo. No chyba że Cupiał liczy na to że przy najmniejszym nakładzie kosztów osiągnie finał Ligi Mistrzów, to tylko pozostaje mu życzyć powodzenia.
|