westersyl napisał(a):

A ja nie, nie w 100%!
Generalnie Wolfy ma rację - jesteśmy przeciętną drużyną. ALE:
A) Nie do końca Basałaj jest temu wszystkiemu winien. Przyszedł w momencie gdy od dłuższego czasu:
1 - graliśmy padakę
2- nie mieliśmy dyrektora sportowego
3 - skautem number one był (jest ciągle?) Kapka Zdzisław
4 - brakowało też prezesa
Sprzedanie Marcelo było konieczne, Głowackiego może mniej ale uprzejmość wobec tak ważnej dla Wisły postaci chyba nie powinna być brana jako coś złego.
Zakupy Basałaj mógł jedynie klepnąć bądź nie. Sam nie był z nich zadowolony do końca. Trochę obwiniany jest za to, co zastał. Na plus poczytuję mu holenderskiego dyrektora, który powinien przygotować lepsze transfery i trenera wprowadzającego europejskie standardy.
B) Kupieni piłkarze
Nie są orłami, nie trzeba zamykać okien w pomieszczeniach, w których się gromadzą, bez obaw - nie wylecą! Ale przyszli wszyscy zbyt późno. Nie zdążyli się wkomponować w zespół (zresztą go przecież nie było). Wydaje mi się, że po przepracowaniu zimy mogą grać lepiej. Nie żeby jakiś cud miał się stać ale po prostu nie będzie już takich sytuacji, że piłka się od nich odbija pod nogi przeciwnika (jak przy czwartej bramce Lecha) i wielu innych wynikających z kompletnego niezgrania i złego przygotowania. Może też lepsze przygotowanie fizyczne sprawi, że będzie więcej ruchu, więcej możliwości gry piłką. Maaskant i tak osiągnął to, że człapią przez 90 minut a nie 60 jak wcześniej ale mam nadzieję, że będą biegać szybciej po zimie.
Bardzo podoba mi się natomiast to, że Maaskant nauczył ich lepszego poruszania się po boisku. To dzięki temu znacznie większa ilość "bezpańskich" piłek trafia do nas. Nie biegamy już tak beznadziejnie głupio za piłką jak wiosną. Może z czasem zaczniemy też wygrywać większość "przebitek" - to będzie znaczyło, że piłkarze poprawili koordynację i prędkość startową.