Wolfy napisał już wszystko. To nie Maaskant jest powodem słabej gry i problemów tej drużyny. Od dawna nie mamy już składu na granie skutecznej oraz efektownej piłki i żadna zmiana trenera tego nie skoryguje, bo są pewne ograniczenia, których żaden trener nie przeskoczy - są nimi możliwości danych piłkarzy.
Jak ktoś jest bardzo miernym pracownikiem, to zawsze takim będzie bez względu na pomysły i osobę szefa. Nie mamy klasowych obrońców, wybitnych pomocników, a w ataku od lat wybór de facto ogranicza się do chimerycznego Brożka.
Do Maaskanta można mieć pretensje o różne rzeczy (ot, choćby brak dobrego konceptu na wykorzystanie Riosa), ale nie o to, że nie jest cudotwórcą. Nikt nie jest.
Dlatego zamiana go na kolejnego przedstawiciela "polskiej mysli szkoleniowej" (bo teraz prawem "serii" pewnie tylko Polak wchodziłby w grę

) nie jest ruchem, który może pomóc drużynie.
Wiśle potrzeba innych zawodników, a nie kolejnego słabego trenera.