Temat: Wisła Pany !
Wyświetl pojedynczy post
flamengista
Piknik
 
 
Od: 03.2004
Skąd: Kraków/Bronowice

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#870
Stary 05.11.2010, 22:35
Powiem tak: nie piłem podczas tego meczu i bardzo żałuję. Na trzeźwo tego się nie dało oglądać. Boli mnie głowa, boli mnie wiślackie serce. Jesteśmy dramatycznie słabi!

W tym meczu nie można mieć w zasadzie pretensji do:
- Mariusza Pawełka - bez wpadek, wybronił dwie setki. Pierwszy mecz od dłuższego czasu, za który muszę go pochwalić. Nadal nie uważam, by to był dość dobry bramkarz na Wisłę ale na brawa zasłużył.
- Erika Cikosza - o dziwo Słowak również bardzo solidny - w defensywie, ale i ofensywie. Tu jednak ostrożniej z zachwytami, bo przeciwnik bardzo słaby.
- Pawła Brożka - zrobił to, co do niego należało. Wygrywał górne piłki, zastawiał się, absorbował obrońców i odgrywał do wychodzących na pozycje kolegów. Sytuacja, w której urwał się obronie i doszedł do podania Kirma - zrobił, co do niego należało, wyjątkowy pech że Cabaj obronił.

Małe, nieśmiałe plusiki można postawić przy nazwiskach:
- Łukasza Garguły - sporo czasu niewidoczny, ale jednak on może zrobić różnicę. Niezły przy stałych fragmentach, kilka jego podań wybornych.
- Osmana Chaveza - gra odważniej, widać u niego potencjał i umiejętności. Ciągle jednak głupie błędy.
- Radek Sobolewski - ciężka praca w odbiorze, na ogół nieźle ale widać że forma już nie ta. Choć może jeszcze odżyje na wiosnę?
- Andraż Kirm - co prawda często niewidoczny, ale powinien w tym meczu zaliczyć dwie asysty. Oba podania - do Brożka i Bouhkariego - najwyższej próby.
- Bouhkari - uratował posadę trenera i strzelił gola dającego zwycięstwo w meczu o wszystko. Od momentu wejścia na boisko beznadziejny, aż do ostatnich 30 sekund meczu. Cóż, liczy się efekt. Brawo!

Natomiast należy i to bardzo zganić:
- Dragana Pajlica - najgorszy jego mecz w Wiśle, zdecydowanie najsłabszy z Wiślaków. Sytuacja w pierwszej połowie z przyjęciem piłki na pierś - pomyliły mu się połowy boiska. Pocieszam się, że gorzej już zagrać się nie da, więc jeśli zagra za tydzień to postęp będzie z pewnością.
- Piotrka Brożka - katastrofa, ale tu usprawiedliwieniem że grał nie na swojej pozycji. Moim zdaniem bez sensu stawiać go do środka pomocy.
- Patryka Małeckiego - owszem, Mały podjął walkę ale niestety chyba za bardzo słuchał swoich wielbicieli na trybunach. W efekcie grał strasznie samolubnie, marnując wysiłek kolegów.
- Gordana Bunozę - czy ten chłopak ma zaślepki na oczy jak koń przypięty do dorożki na krakowskim Rynku? Grał piłki do przodu tylko w ramach wąskiego korytarza na lewym skrzydle - ani razu nie używając prawego skrzydła, które na ogół było wolne. Ciągle niepewny na ziemi i w powietrzu. Oj, tu potencjału nie widzę.
- Maćka Zurawskiego - wszedł wprawdzie na chwilę, ale od żywej legendy klubu oczekiwałbym przynajmniej, by po swoim nieudanym zagraniu nie rzucał qwami do młodszych kolegów (w tej sytuacji wina była 50/50 po stronie Maćka i Małego). Na pewno nie działa to mobilizująco na zespół i atmosferę w szatni.
- Roberta Maaskanta - nasz trener zupełnie się pogubił w drugiej połowie. W 60 minucie należało wprowadzić pierwszą zmianę, co dałoby zespołowi nowy impuls. Holender zwlekał za długo, dokonując kuriozalnych wyborów. Ściągnięcie Pawła Brożka było ewidentnym błędem, Paweł powinien był dostać wsparcie w postaci Riosa. Moim zdaniem należało też wprowadzić Wilka za Piotra Brożka. Potrzebny był drugi walczak, by zdominować środek pola. Oczywiście końcowy wynik i bramka Boukhariego go ratują, ale nie zacierają fatalnej gry Wisły w całym meczu.
Uma vez Flamengo, sempre Flamengo
Odpowiedz cytując