|
Przykro mi, bo po pierwszej połowie odnoszę wrażenie że grają dwie obecnie najsłabsze drużyny w lidze.
Nasza gra wygląda strasznie. Przecież Pasy są dramatycznie słabe, co pokazało ostatnie 20 minut. Wystarczy wymienić 2-3 szybsze podania, pokazać się na pozycję i Starozakonni są zupełnie bezbronni.
Ironia losu polega na tym, że nam ten mecz jak na razie wybronił Pawełek, a im - Cabaj. Przy czym obrona strzału Brożka to nie szczęście, a fuks stulecia.
Nie podoba mi się w tym meczu Pajlić, który gubi się w obronie a i mało pokazuje na skrzydłach. Dobrze - bo mądrze - gra Garguła, który jak podaje, to na ogół posyła kąśliwe piłki. Jak przechodzą, to robi się groźna akcja. A przy tak dziurawej obronie Pasów sporo musi przejść. Fajnie grają też Małecki i Paweł Brożek, tylko na miłość boską - niech Mały nie centruje przy stałych fragmentach. Przynajmniej póki mamy na boisku Gułę.
Liczę jednak, że druga połowa będzie o wiele lepsza w naszym wykonaniu - Pasy spięły się na pierwsze 20 minut, może na kolejne 10 w drugiej połowie może sił im starczy. Ale na więcej nie. Dlatego nawet przy stracie bramki powinniśmy ten mecz spokojnie wygrać - pod warunkiem, że gramy swoje. Przy tak dziurawej obronie Pasów musi wpaść kilka goli.
Uma vez Flamengo, sempre Flamengo
|