|
Tych żalów, narzekań, określeń typu "Kuchenkorz", "Amica" itp. się już czytać nie da. To chyba świeża jeszcze rana po laniu, jakie dostaliśmy, a właściwie nasze marne kopaczyny w ostatnią niedzielę przy Bułgarskiej.
Dzisiejszy mecz pokazał głównie, że jeśli się chce, to ambicją, walką i zaangażowaniem można pokonać "gwiazdki" za grube miliony. A jeśli lekceważy się rywala (Lech-Baku, Wisła-Karabach i wiele innych przykładów), to zostaje się w czarnej dupie. Lech miał o tyle szczęście, że jakoś ten Inter Baku pokonał i piłkarze wyciągnęli pewne wnioski, przynajmniej jeśli chodzi o puchary, bo w lidze co jest to wszyscy widzą.
Piłkarze grający pod nazwą Wisła Kraków, niestety nie potrafią się "spiąć" nawet na Lecha, dlatego miejsce w tabeli jest jakie jest. Jutro będzie jak będzie, albo dziś siedzieli przed TV i pomyślą "cholera, czemu my tak nie możemy" i rozjadą Cracovię, albo myślą już na zasadzie "jesteśmy w dupie, ale co tam, jakby co i tak trener poleci a za jakiś czas my wrócimy z wypożyczenia do siebie"...
|