|
Ja znowu wtrącę na temat naszego goalkeepera. Przyglądałem się rozgrzewce w Poznaniu. Filip ciągnął ok. 90% piłek, Mariusz leniwie schylał się po te, które wpadły do bramki, a było ich za dużo. Nie widziałem po nim tej tzw. "kur.y" meczowej. Zero zapału, jakichś jaj. Młody ciskał się na lewo i na prawo, a na tym chyba polega ROZGRZEWKA. Nie wiem, być może Mariusz nie chciał się poobijać, bynajmniej tak mi to wyglądało.
Kolejna rzecz - walki o piłkę zawodników w polu i ich wyskoki do główki. Każdy wyskok, przynajmniej ich większość do wyskoku było dla pozoru. Wyskoczyć i skulić się ma czemuś służyć? To już chyba lepiej poczekać na ziemi, a nuż piłka skiełznie gościowi i spadnie pod nogi. Jakoś mam dziwne odczucia, że ta walka jest, ale tak na 60%, tak jakby każdy bał się o nogi. Nie mogę tu oczywiście złego słowa powiedzieć o Sobolu i o Czarku Wilku, którzy zapierd.... po boisku tam i z powrotem.
Chciałbym doczekać momentu, gdy na boisko wejdą młodzi, nawet na końcówki, może im będzie się chciało. Wiem że u nas jest parcie na wynik, ale skoro stare wygi dają dupy, to może niech wejdą ci młodzi, być może też dadzą dupy, ale to będzie dla nich nauczka, a nie jak dla pozostałych kolejne manto, którym się nie przejmują.
Po burzy słońce wychodzi zza chmur...
|