|
Jak jestem nastawiony źle do Pawełka, tak obwiniać go naprawdę nie ma za co, bramek nie zawalił, dupy nam też nie uratował.
Pierwsza bramka - strzał życia Injaca i marne szanse na obronę tego uderzenia (choć niewiele Mariuszowi brakło, gdyby tylko interweniował - tak jak powinien - lewą ręką byłaby parada sezonu).
Druga bramka - również blisko świetnej interwencji, pech.
Karny - loteria.
Czwarta bramka, kolejny pech.
Obwinianie Pawełka za gole w Poznaniu to duża przesada. Jedynie przy pierwszym golu dało zrobić się więcej, bardziej jednak na zasadzie szczęliwej interwencji niż obrony wynikającej z umiejętności.
|