Jak dla mnie to lepiej byłoby grać co tydzień, tak jak mają w Hiszpanii. 38 kolejek i tydzień w tydzień jedziemy. Bez przerwy. Anglicy też nie mają przerw, więcej nawet, taki Arsenal, zgodnie z terminarzem w dn. 27.12-01.01 zagra 3 mecze w lidze. Nasze grajki chyba by się popłakały na taki kalendarz.
Ale patrząc realnie, to zima u nas taka jak i w Rzeszy. Posypie śnieg, mróz czasem ściśnie. Norma. A jednak Niemcy mają tylko miesiąc przerwy a my aż 3. Po co nowoczesne stadiony i podgrzewane murawy, skoro w zimie nikt ich nie odwiedza. Śnieg odgarnąć, podgrzać cieniutką warstwę, aż się roztopi i można grać spokojnie. Grajki mogą też przecież ubrać stroje z dłuższymi rękawami, rękawiczki i jakieś czapeczki, coby im uszka nie odmarzły

Niech nie mówią władze ligi, że zima przeszkadza. Ile razy było tak, że przyszła wcześniej, choćby w październiku czy listopadzie? Nagle sypnęło śniegiem, zawieje i zamiecie jak w Irkucku ale grać trzeba. Zawsze można dać pomarańczową piłkę
3 miesiące przerwy to zdecydowanie za dużo. Ileż można skoki oglądać, gdzie w sumie nic się nie dzieje? Można by spokojnie wprowadzić system, że gramy od września do połowy grudnia i od połowy stycznia do maja (mniej więcej). Zawsze jest kalendarz ułożony w sposób popier*olony. 3 ostatnie kolejki grane co 3 dni, a czasem jeszcze ciaśniej. Można spokojnie wszystko rozłożyć na 30 tygodni w roku + przerwa, razem daje jakieś 34 tygodnie czyli 8,5 miesiąca.
Gdyby tak ustawić kalendarz w tym sezonie, to liga wystartowała by w dn. 3-5 września i ciągnęła się do 22-24 kwietnia. Oczywiście jeszcze były by po drodze przerwy na kadrę, to liga kończyłaby się w weekend 23-25 maja 2011 (jeśli kadra grałaby 3 razy w soboty). No i co? Da się tak zrobić? Lipiec i sierpień można by poświęcić na przygotowania, a wcześniej w czerwcu ściągnąć zawodników.