pawelo84 napisał(a):

Z Kebabem to jest dziwna sytuacja. Gość nie jest wcale taki stary, jeszcze niedawno grał bardzo dobrze w lidze holenderskiej i Robert liczy na to że się odbuduje.
Przecież Kebab w Ajaksie czy w Bredzie był jednym z najlepszych zawodników. Świadczy to o tym że potencjał ma i to bardzo duży. Tyle że może po prostu potrzebuje sporo czasu by dojść do siebie.
Kebab to zawodnik który za granicą osiągnął więcej niż Żuraw, Kosa i Szymek razem wzięci. Maskaant liczy że się wreszcie przełamie. Pozatym on ma 30 lat, a nie 34 jak Żuraw i to tez daje jakąs nadzieję że jednak zaprezentuje jakiś dobry poziom niebawem.
|
Dobra. Odpal pierwszą z brzegu kompilację akcji Kebaba z Ajaksu. Popatrz jak on tam gra. On tam wchodzi na szybkości z głębi pola, czaruje dryblingami i wykańcza/uczestniczy w koronkowych akcjach kolegów. Czy Kebab dziś ma szybkość? NIE! Czy może czarować dryblingiem skoro nie ma szybkości? NIE! Czy koledzy przeprowadzają koronkowe akcje? NIE!
On graczem kluczowym nigdy nie był i sam gry nie zrobi, tym bardziej, że stracił jeden z głównych atutów. Do tego dodajmy jedną rzecz, bardzo ważną. Łatwiej nadrobić braki techniczne siłą i wybieganiem niż braki w wybieganiu techniką. Dzisiejszy futbol opiera się na ruchu.
Wystawianie Kebaba jest zasadniczym błędem Maaskanta. Ten gość bez nadrobienia zaległości fizycznych się nie przełamie. A opieranie gry na statycznym klocu jest wbrew logice. Maaskant dostał do rąk bardzo marnej jakości glinę. Zamiast spróbować ulepić jakiś toporny gruby przysadzisty garnuszek, on zawzięcie próbuje zrobić wysoki wazon. Nie piękny wazon, nie zdobiony wazon, nawet nie szczególnie praktyczny wazon. Ale za to wysoki, taki, którego zwyczajnie nie idzie zrobić z gliny jaką dostał.
Nasza idea gry w drugiej linii polega na tym, że ktoś błyśnie indywidualnym zagraniem i z tego zrobi się bramka. On nie próbuje konstruować topornych ataków na miarę naszych topornych piłkarzy, tylko liczy na farta. Dlatego gra Boukhari, dlatego grał Żurawski, powolny Rios na skrzydle, czy wracający po kontuzji Garguła. To byli piłkarze bez umiejętności umożliwiających rozsądne konstruowanie akcji (przynajmniej przy takim ustawieniu). Ale piłkarze, którzy mogą raz w meczu posłać wybitne podanie, które fartem zapewni nam punkty. Teraz wykonawcy się zmienili, ale idea ta sama- teraz Kirm albo Małecki mają samemu przedryblować 4 rywali i strzelić bramkę. A ustawienie Brożka to w ogóle jakaś parodia. Maaskantowi się chyba wydaje, że Brożek może grać jak Milito.
Do tego jeszcze kwestia Paljicia na lewej obronie. To mnie mocno zastanawia. Albo Pietia się dramatycznie prezentuje na treningach albo Maaskant ma kiepskie pojęcie o piłce. Paljić na obronie może oszukać oko laika, ale nie powinien oka profesjonalisty. Paljić ma piłkarskie wykształcenie- umie skoczyć do walki o główkę, umie się zastawić, krótko prowadzić piłkę, umie wykonać prawidłowy wślizg. To wszystko bardzo ładnie wygląda. Ale chłop nie ma pojęcia o grze na obronie, odpuszcza rywali, nie ma tej zawziętości niezbędnej w defensywie, kompletnie nie umie się ustawić. Paradoks polega na tym, że Czikosz na prawej stronie jest jeszcze słabszy, a to przecież nominalny prawy obrońca.
Pomimo tego, że uważam, że z tą drużyną można zrobić więcej i uważam, że np. nawet Kulawik zrobiłby z tą drużyną więcej, to jednak przyłączam się do głosu Wolfy'ego i 1q2. Nawet jakby tych punktów było więcej, to co najwyżej zaciemniałoby to tylko obraz. Jesteśmy w głębokiej dupie i nie trener jest tu głównym problemem.