|
Wygrać mecz można jak się ma piłkarzy robiacych różnicę albo zgraną i wytrenowana drużynę. My nie mamy jednego ani drugiego.
Lech miał dwa atuty : Peszkę i blok defensywny, w szczególności parę stoperów. Przewyższali oni o klasę (w niektórych przypadkach dwie) wszystkich naszych piłkarzy i to wystarczyło.
Poprawa gry jaka niewątpliwie jest (na tle Wisły postskorżowskiej) wystarcza, aby powalczyć (nie znaczy wygrać) z realnymi (a nie tabelowymi) średniakami ligowymi.
I słówko co do dwóch personaliów.
Patryk po dwóch dobrych meczach wrócił do swojego stylu gry. Nie podam do nikogo, choćby i pięciu na mnie szło. A co, fantazję mam.
Ja jakoś nie mogę się dopatrzyć zasadniczej różnicy pomiędzy grą Garguły a Boukhariego. Podkreślam zasadniczej i nie chodzi mi styl gry a jej efekt. Może Guła traci nieco mniej piłek, co jest zresztą wystarczającym powodem, aby on grał w pierwszym składzie.
|