|
Ja bym to widział tak:
-zatrudniamy: asystenta trenera, II trenera, psychologa, lekarza, fizjologa, dietetyka, masażystów.
-rozbudowujemy sztab o wyżej wymienionych oraz trenera drugiej drużyny, w tym wypadku trenera MESY.
-I trener, trener MESY oraz dyrektor sportowy pracują nad transferami i ogólnymi wytycznymi dla treningów.
W takiej sytuacji I trener nie jest niańką dla piłkarzy - mogą sobie chlać, zażerać się w McDonaldach itd. Trenera interesuje jedynie to, żeby byli gotowi na 90 minut grania w piłkę na normalnym, profesjonalnym poziomie. Jeżeli nie są, to takim cipskom dziękujemy i przesuwamy do II drużyny, jeśli nie dają się zreformować, to wypierdalamy ich na dobre. Piłkarze mają do dyspozycji cały sztab ludzi - psychologa, dietetyka, fizjologa itd. Pod ich okiem są w stanie spokojnie się przygotować na mecze. I trener zajmuje się taktyką, selekcją i rozpracowaniem rywala. Obserwowani powinni być też chłopcy z MESY - wyróżniający się przez miesiąc, trafiają w nagrodę do kadry meczowej I drużyny na ostatni mecz w miesiącu. Niech widzą, że zapieprz ma sens. Jeżeli się spiszą w meczu lub po prostu mają predyspozycję - zostają z I drużyną. Warto by było żeby także właściciel i prezes jasno określilii, czego wymagają.
|