|
Ogólnie to nie wiem skąd się wzięło tyle optymizmu przed meczem. Owszem wygraliśmy z Lechią 5:2 ale każdy kto przeanalizował to spotkanie na spokojnie doszedł do wniosku że masę w tym szczęścia było.
Dzisiaj nastawiliśmy się na kontry tylko że wyprowadzać nie było komu, skrzydłowi skupili się na holowaniu piłki, Marokańczyk nie wiedział co się dzieje, a Sobol z Wilkiem co odzyskali to stracili. Niestety ale przynajmniej na początku to wyglądało jakbyśmy z Barceloną grali. A Lechowi daliśmy pograć i tak na nasze szczęście że Lech też zachwycająco nie gra i nic w pierwszej połowie nie wpakował.
Niestety mimo iż graliśmy źle jako cały zespół, przez całe spotkanie to bramki znów po głupich błędach tracimy. Przy bramce na 2:1 Peszko Paljicia i Chaveza na raz minął (zresztą nie pierwszy raz). Trzecia bramka to bezsensowny faul Wilka, w dodatku na Tchibambie który by pewnie nawet w bramkę nie trafił. I to też nie były momenty że Lech jakoś strasznie napierał ale cóż poradzimy.
|