|
Wszystko zostało już chyba powiedziane, ale ja jednak dorzucę swojego grosika.
Niektórzy, wyjątkowo sfrustrowani zwolnili już trenera, wy.......ili piłkarzy, zmienili właściciela, wyklęli Basałaja i tak dalej.
Ja, radzę zachować zimną głowę, nie unosić się ambicją. Każdy z nas wiedział, że ten mecz będzie trudny. Że potoczyć się może różnie, i że, pomimo 15.miejsca w tabeli to Lech jest faworytem.
Wygrali, absolutnie zasłużenie. Nasi, zagrali jak w kilku poprzednich meczach, tylko fragmentami dobrze. Jasne, obraz faktycznego stanu rzeczy został zaślepiony wygranymi z Lechią i Widzewem, dzisiejsza porażka, zwłaszcza wynik boli niemiłosiernie, ale nie ma co biadolić.
Pogódźmy się z faktem, że w tym sezonie jednak ciężko będzie o jakiś sukces. Puchary w zasadzie chyba tylko za pomocą PP.
Wspomnę o tym, o czym może jedna osoba wspomniała. Nie podyktowano nam karnego. Przy 1-1. W 60.minucie ręką zagrał Kriwiec po dośrodkowaniu Paljicia. Nie chcę gdybać... ale z niczego mogliśmy dzisiaj zdobyć dwa gole.
Gra defensywna jest tragiczna. Chavez faktycznie zagrał dobrze, Paljic był fatalny, Cikos też sobie nie radził. Absolutne dno zaprezentował Małecki i Boukhari. I niech nikt nie mówi, że Mały walczył. On dzisiaj był w ogóle w innym świecie. Boukhari umieszczony nie w tym sektorze boiska co powinien, kompletnie nie nadawał się do tej taktyki, tam od 1.minuty miał grać Garguła.
Wypada powiedzieć jedno. W meczach z Cracovią i Legią musi być 6 pkt. Nie dla odbudowania się, a po prostu dla kibiców.
Edit: i jeszcze jedno. Mówienie w TV, że to już przełom, że Lech wraca na swoje tory, że będzie wygrywał mecz za meczem - gówno prawda. Równie dobrze może się okazać, że w czwartek znowu dostaną w dupę trójkę od City, a potem pojadą do Chorzowa i wrócą na 15.miejsce.
Ostatnio edytowane przez !!IRIVER!! : 31.10.2010 o godz. 21:49.
|